niedziela, 22 września 2013
piątek, 9 sierpnia 2013
Rozdział 7
**Oczami Justina**
Oglądaliśmy jakąś komedie romantyczną z Kate gdy o 22 zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłem otworzyć była to Miley, która zaczeła mnie namiętnie całować. Odepchnołem ją od siebie a Kate z płaczem wyszła z domu.
-Co ty kurwa zrobiłaś- Wyszedłem z domu i pobiegłem z dziewczyna.
-Kate! Stój. - Krzyknełem i pociągnelem jej ręke do siebie. Spojrzałem w jej cierpiące oczy. Dlaczego ona cały czas płacze przeze mnie?! Nie potrafie z nią być za bardzo ją ranie. Nie umiem na to patrzeć. Z ranie ją teraz ostatni raz. - Kate posłuchaj mnie...
-Nie chce już niczego słuchać. Justin z tym co było... Nie oszukujmy się nic nie było. Z nami koniec. Nie pisz, nie dzwoń.
To ona zerwała ze mną. To boli nawet bardzo. Tak poprostu to powiedziała i z płaczę uciekla. Nie biegłem już za nią. Wiedziałem że to nic by nie dało.
**Oczami Kate**
Wydziałam jak Miley pocałowała Justina. To było obrzydliwe. Jednak myliłam się. Bieber się ani troche nie zminił. Wybiegłam z domu szlochając. Justin czy siak mnie dogonił.
Chciał mi coś tłumaczyć, ale ja nie potrafilam mu już w niczym zaufać. Następne kłamstwa? Nie dziekuje. Zerwałam z nim. To chyba było najlepsze rozwiązanie.
Przypomniałam sobie że moje auto jest pod domem Justina. Chciałam się wrócić, ale nie dałabym rady. Było pózno więc szybko pobiegłam do mnie domu. Gdy już wchodziłam na taras zauważyłam grupke chłopaków, która wcześniej mnie napadła. Jak najszybciej pobiegłam do swojego pokoju. Przebrałam się w luzne rzeczy i wiedziałam, że ta noc będzie nie przespana. Tak jak przewidywałam. Siedziałam na parapecie całą noc.

Jajciu ja naprawdę kocham Justina, ale nie umiem sobię skumulować ile było dziewczyn przede mną. Jeżeli o tym myśle wydaje mi się straszne i podłe. Dlaczego on tak nagle mówił, że się zmieni. Nie wierz, że byłam aż tak naiwna! Co on ze mną zrobił?!
Gdy się obudziłam leżałam na łóżku. Obok mnie było śniadanie, róża i karteczka.
"Kate kocham Cię. Wiem, że cię ranie dlatego zgadzam się z tym co zrobiłaś. To jest bardzo trudne. Naprawdę się w tobię zakochalem. Justin.
Jak to przeczytalam znowu zaczełam szlochać. Przeżywam teraz najstraszniejszy horror. Czy słowa Justina "kocham" są prawdziwe?
**Oczami Justina**
Gdy wróciłem do domu Miley siedziała na kanapie. Nie wierzyłem własnym oczom. Oczywiście ja wywaliłem. To jest prawdziwa suka.
**Oczami Kate**
Nie wytrzymałam. Wziełam żyletke i się pociełam. Krwawiłam i to mocno. Potem wziełam tabletki. Wyłakałam jedną po drugiej. Zemdlałam. Nic więcej nie słyszłam tylko jakies krzyki. Potem zmarłam.
**Oczami JUstina**
Dowiedziałem się że Kate nie zyje. Jeju jak ja ją kocham. Domyślacie się że poszłem nad most z którego skoczyłem. Na zawsze ja, na zawsze ty, na zawsze my.
Koniec ! <3
Oglądaliśmy jakąś komedie romantyczną z Kate gdy o 22 zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłem otworzyć była to Miley, która zaczeła mnie namiętnie całować. Odepchnołem ją od siebie a Kate z płaczem wyszła z domu.
-Co ty kurwa zrobiłaś- Wyszedłem z domu i pobiegłem z dziewczyna.
-Kate! Stój. - Krzyknełem i pociągnelem jej ręke do siebie. Spojrzałem w jej cierpiące oczy. Dlaczego ona cały czas płacze przeze mnie?! Nie potrafie z nią być za bardzo ją ranie. Nie umiem na to patrzeć. Z ranie ją teraz ostatni raz. - Kate posłuchaj mnie...
-Nie chce już niczego słuchać. Justin z tym co było... Nie oszukujmy się nic nie było. Z nami koniec. Nie pisz, nie dzwoń.
To ona zerwała ze mną. To boli nawet bardzo. Tak poprostu to powiedziała i z płaczę uciekla. Nie biegłem już za nią. Wiedziałem że to nic by nie dało.
**Oczami Kate**
Wydziałam jak Miley pocałowała Justina. To było obrzydliwe. Jednak myliłam się. Bieber się ani troche nie zminił. Wybiegłam z domu szlochając. Justin czy siak mnie dogonił.
Chciał mi coś tłumaczyć, ale ja nie potrafilam mu już w niczym zaufać. Następne kłamstwa? Nie dziekuje. Zerwałam z nim. To chyba było najlepsze rozwiązanie.
Przypomniałam sobie że moje auto jest pod domem Justina. Chciałam się wrócić, ale nie dałabym rady. Było pózno więc szybko pobiegłam do mnie domu. Gdy już wchodziłam na taras zauważyłam grupke chłopaków, która wcześniej mnie napadła. Jak najszybciej pobiegłam do swojego pokoju. Przebrałam się w luzne rzeczy i wiedziałam, że ta noc będzie nie przespana. Tak jak przewidywałam. Siedziałam na parapecie całą noc.
Jajciu ja naprawdę kocham Justina, ale nie umiem sobię skumulować ile było dziewczyn przede mną. Jeżeli o tym myśle wydaje mi się straszne i podłe. Dlaczego on tak nagle mówił, że się zmieni. Nie wierz, że byłam aż tak naiwna! Co on ze mną zrobił?!
Gdy się obudziłam leżałam na łóżku. Obok mnie było śniadanie, róża i karteczka.
"Kate kocham Cię. Wiem, że cię ranie dlatego zgadzam się z tym co zrobiłaś. To jest bardzo trudne. Naprawdę się w tobię zakochalem. Justin.
Jak to przeczytalam znowu zaczełam szlochać. Przeżywam teraz najstraszniejszy horror. Czy słowa Justina "kocham" są prawdziwe?
**Oczami Justina**
Gdy wróciłem do domu Miley siedziała na kanapie. Nie wierzyłem własnym oczom. Oczywiście ja wywaliłem. To jest prawdziwa suka.
**Oczami Kate**
Nie wytrzymałam. Wziełam żyletke i się pociełam. Krwawiłam i to mocno. Potem wziełam tabletki. Wyłakałam jedną po drugiej. Zemdlałam. Nic więcej nie słyszłam tylko jakies krzyki. Potem zmarłam.
**Oczami JUstina**
Dowiedziałem się że Kate nie zyje. Jeju jak ja ją kocham. Domyślacie się że poszłem nad most z którego skoczyłem. Na zawsze ja, na zawsze ty, na zawsze my.
Koniec ! <3
Słuchajcie dużo osób mówi, że ta akcja dzieje się za szybko, że to niedługo może się znudzić itd. Jak tak orzeczytałam jeszcze raz wszystkie posty stwierdziłam że to prawda. Jest kilka wyjść.
-Mogę dalej kontyunować tą opowieść, ale nie obiecuje, że nie długo wam się nie znudzi.
-Mogę zacząć pisać inną opowieść a tą zostawić.
-Mogę zacząć pisać nową opowieść a tą jakoś dokończyć jeszcze np. 2 rozdziałami albo 1 długim ;/ To co wybieracie?
-Mogę dalej kontyunować tą opowieść, ale nie obiecuje, że nie długo wam się nie znudzi.
-Mogę zacząć pisać inną opowieść a tą zostawić.
-Mogę zacząć pisać nową opowieść a tą jakoś dokończyć jeszcze np. 2 rozdziałami albo 1 długim ;/ To co wybieracie?
czwartek, 8 sierpnia 2013
Rozdział 6
**Oczami Kate**
Obudziłam się rano wtulona w Justina. Delikatnie musnełam jego usta po czym się obudził.
-Dzieńdobry kochanie- powiedział.
-Hej. Wstawaj zaraz do szkoły!
-Ok Ok. Która jest? - Zapytał się.
-6.30
-Ej mała jadę do domu się ogarnąć. o 7.50 będę na ciebie czekal przed twoim domem. - Musnął mój nosek i mnie przytulił.
-Leć już - powiedziałam i się uśmiechnełam.
Justin wyszedł.
Ja postanowiłam się ubrać i umyć. Wyszykowałam sobię ciuchy i poszłam do łazienki. Zakręciłam korek a odkręciłam wode. Wlałam płyn kokosowy aby była piana. Gdy było wystarczająco wody rezebrałam się i weszłam do środka wanny. Siedziałam w niej ok. 30 minut. Gdy wyszłam zaczęłam się ubierać i malować.
Zeszłam na dół aby coś zjeść. Postanowiłam że zrobię sobię tosty. Gdy już było gotowe usiadłam na kanapie przed telewizorem. Włączyłam jakiś nudny serial. Gdy zjadlam zachciało mi się pić. Więc poszłam do kuchni i wziełam sobię puszke coca-coli. Dochodziła 7.45. Wziełam torbe i wyszłam pod dom. Usiadłam na schodu przed domem i zaczełam grać w jakiąś nudną gre na IPhonie. Czekałam jeszcze z 2 minuty po czym przyjechał Justin.
Wsiadłam do auta a Justin musnął mój nosek.
-Tęsknilem. - Powiedział i wyjechał z podjazdu.
Gadaliśmy i się śmialiśmy z ludzi, którzy szli chodnikiem ze względu na to, że zaczął padać deszcz a oni tak zabawnie uciekali.
Gdy dojechaliśmy pod szkołe Juju wysiadł pierwszy i otworzył mi drzwi. Ja wyszłam a ten złapal mnie za ręke i tak szliśmy do szkoły.

Pierwszy mieliśmy W-F z chłopakami. Nauczyciel nas pospieszał mówiąc, że będziemy grać w siatkówke. Gdy wszyscy byli już na sali zaczeliśmy grać. Ja byłam w dróżynie z Justinem, Ashley -,- , Chrisem, Rayanem, Demi i Robinem.
Wygrywalismy przewagą 4 punktów! Bylam cały czas uśmiechnięta. Gdy przeciwna drużyna miała serwa byłam przygotowana do strzału. Jednak nie po mojej myśli piłka odbiła się na mojej głowie. Zemdlałam. Nic więcej nie pamiętam.
**Oczami Justina**
Widziałem jak piłka uderzyła Kate. Oczywiście kto serwował?- Miley. Wiem, że zrobila to celowo. Suka. Zanim Kate upadła na podłoge szybko podbiegłem do niej i ja złapałem. Krzyczałem o pomoc, żeby ktoś zadzwonił na pogotowie. Nauczyciel kazał mi zanieść ją do pielęgniarki. Wziełem ją na ręce i zanioslem. Co chwile do niej gadałem. Nie jedna łza poleciała mi po policzku. Gdy stanełem przy drzwiach pielęgniarki otarłem się od łez i weszłem do środka. Wytłumaczyłem całe zajście. Pielęgniarka sprawdziła puls Kate itd. Uspokoila mnie że to nic poważnego. Że nie ma żadnego urazu. Kate jednak dalej się nie budziła. Pielegniarka kazała mi iść na lekcje. Przez 5 min. i tak się kłóciłem z nią, że muszę z nią zostać. Jednak wyszło po jej stronie. Był teraz Francuski. Nie wiem jakim cudem ale usiedziałem te 45 minut. Na przerwie poszłem do gabinetu w , którym byłem szybciej by zobaczyć czy moje kochanie się nie obudziło. Jednak było tak jak wcześniej.
**Oczami Kate**
Chciałam otworzyć oczy ale nie miałam siły. Słyszałam tylko jak Justin rozmawiał z pielegniarką.
Słyszałam jak on... jak on płacze. Sama chcialam się rozpłakać jednak znów nie miałam sil.
Czułam jak Justin do mnie podszedł i pogłaskał mnie po głowie a potem złapał mnie za ręke. Próbowałam ją ścisnąć. Udało się ale leciutko. Justin zaczął krzyczeć ze szczęścia. Wtedy udało mi się otworzyć oczu. Bieber pocałował mnie w usta.
-Kate chcesz pojechać do szpitala. - Był zatroskany ale tym samym kochany!
-Nie- Powiedziałam delikatny, cichym głosem.
Uśmiechnąl się do mnie. Ja próbowalam usiąść. Jednak dopiero po 3 razie mi się udało. Justin mnie mocno przytulił.
-Chodz zawioze cię do domu. - Wtedy wziął mnie na ręce i wyszedł z gabinetu. Gdy doszliśmy do auta Justin posadził mnie na fotelu. Chwile potem sam usiadł na swoim miejscu i odjechał. Jechal dość szybko. Po 10 minutach byliśmy na miejscu gdyż były korki. Justin stanąl na podjezdzie i zaniósł mnie do pokoi. Położył na łóżku i przykryl mnie kocem po czym sam położył się obok i objął mnie. Zasnęłam. Justin chyba też. Rano obudził mnie dzwięk mojego budzika. Wyłączyłam go po czym zaczełam szukać Justina. Nigdzie go nie było. Na stoliku w moim pokoju była karteczka.
"Kochanie pojechałem do domu się ogranąć. Badz gotowa tak jak wczoraj. Kocham Cię<3 "
Postanowiłam też się ogarnać. Wziełam ubrania i poszłam umyć zęby.

Kiedy się ubrałam poszłam na dół. Wziełam jabko i schowałam do torby. Potem wyciągnęłam IPhona i zobaczyłam że muszę już wychodzić. Justin już na mnie czekał. Usiadłam na miejscu pasażera.
-Cześć kochanie jak się czujesz? - Zapytał zatroskany Juju.
-Dobrze. Dziękuje. - Odpowiedziałam i dałam mu buziaka.
Jechaliśmy 10 minut słuchając i spiewając piosenki. Powiem wam, że Bieber śpiewa rewelacyjnie.
-Justin...-Zaczełam.
-Tak?
-Wiesz mój tata jest menadzerem...
-Hmm??
-A ty swietnie śpiewasz..
-Wiem już do czego dążysz. Kate nie lubię śpiewać! Nie interesuje mnie też życie gwiazdki. Przepraszam.
-Dobrze, wiem jak się czujesz.
Do szkoły jechaliśmy już w zupełnej ciszy.
Gdy tylko wyszliśmy z auta uczniowie zaczeli się na nas krzywo patrzeć. My jednak nie zwracaliśmy na to uwagi i złapaliśmy się za reke.
**Oczami Justina**
Okey skłamałem mówiąc Kate, że nie interesuje mnie życie gwiazdki, bo od dawna o tym marze. Ale wole żeby jak by ktos miał mnie odkryć to sam. A nie z pomocą innych. Gdy wysiedliśmy z auta wziełem Kate za ręke i poszlismy na lekcje. Po drodze spotkaliśmy Ashley -,- Tak przespałem się z nią kiedyś. Raz.
-O Bieber kochanie dawno u mnie nie byłeś? Co znalazłeś sobię teraz inną suke? - Powiedziała Ashley.
-Ah po pierwsze to nie jest suka tylko Kate po drugie to ty byłaś, jesteś i będziesz zawsze suką.
-Pf. - Rzekła i odeszła.
Kate posmutniała. Jedna łza poleciała jej po policzku szybko ją starłem i przytuliłem ją do siebie. Potem musnełem jej słodziutki nosek.
-Kochanie nie przejmuj się nią. Kocham cię. - Objełem ją i poszliśmy na lekcje.
Wszystkie lekcje mineły spokojnie. Na każdej siedziałem z Kate. Po szkole zaproponowałem jej kino.
-Skarbie idziemy do kina?
-Z chęcia ale najpierw jedziemy do mnie. Musze się przebrać a ty w tym czasie sprawdzisz co leci.
Tak jak powiedziała zrobiliśmy. Jejciu ja nie umiem jej odmawiać. Gdy dojechaliśmy do jej domu zaparkowaliśmy a poszliśmy do jej pokoju. Kate kazała mi włączyć laptopa i sprawdzić co jest w kinie. Ona w tym czasie poszła sie przebrać.
**Oczami Kate**
Gdy dojechaliśmy do mnie do domu poszliśmy do mnie do pokoju. Podał Justinowi laptopa, żeby sprawdził na co pójdziemy. Ja w tym czasie poszłam do garderoby się przebrać. Gdy byłam gotowa wyszłam do Justina.

-Kochaniutka przebierz się. - Powiedział Justin.
-Dlaczego - Zrobiłam przerażoną mine.
-Bo każdy chłopak zacznie ciebie podrywać.
-Hahahahhahah kto by chciał takiego brzydala.
-Ja - Justin podszedł do mnie i pocałował moje usta.
-Idziemy ? -Zapytałam się.
-Tak. - Poszliśmy do samochodu Justina i odjechaliśmy.
-Tak wgl to na co jedziemy?
-Na horror - odpowiedział uśmiechnięty Justin.
-Aha. - Powiedziałam normalnie.
Kocham horrory. To mój uluiony gatunek filmu.
Gdy dojechaliśmy do kina Bieber zaparkował samochód na parkingu. Otworzył mi drzwi i objąl mnie.
Zakupiliśmy bilety, popcorn i pepsi i poszliśmy na sale.
Horror się zaczął nudno. I był taki do końca. Justin jednak był przerażony. Miałam z niego niezłą polewke. Kiedy film się skończył zachciało mi się do toalety. Justin stwierdził, że też musi skorzystać. Gdy Justin otworzyl drzwi w jego toalecie było ciemno. Zamknął je szybko.
-Ja jednak nie skorzystam. - Usiadł na fotelu.
-Hahhahahahahahahahahahahahahhaha nie mogę z ciebie kochanie. - Weszłam do łazienki.
**Oczami Justina**
Ten horror był naprawde straszny. Moją Kate oczywiście śmieszył. Jejciu noo ona jest naprawde niesamowita. Czekałem na moje kochanie z 5 minut po czym wyszła z łazienki.
-Idziemy- Zapytała
-Taak - powiedziałem z uśmiechem. - Chcesz coś zjeść?
-Jasne może kebab? - powiedziała z śmiechem. Ona zawsze wie czego potrzebuje.
Poszliśmy do najbliższej budki z Kebabami. Zamowiliśmy i zajeliśmy miejsca. Po 10 minutach przyszły nasze Kebeby. Jedząc wybrudziliśmy całe buzie. Kate pocałowała mnie soczyście w usta. Następnie wzieła serwetke do ręki i wyczyściła moją buzie. Zrobiłem to samo tylko z jej.
Zawiozłem ją do domu. Żegnaliśmy sie z 20 minut. Gdy zobaczyłem, że Kate zapaliła światło w swoim pokoju napisałem jej sms.
**Do: Kate**
Tęsknie za tobą. Każda minuta bez ciebie jest stracona. Chciałbym być z tobą i cię mocna przytulić i nigdy nie puścić.
Po czym odjechałem.
**Oczami Kate**
Dostałam słodkiego sms od Justina bez zastanowienie ubrałam spowrotem buty i poszłam do garażu po auto. Wziełam je i pojechałam do domu Justina. Zapukałam delikatnie w drzwi. Otworzył mi Justin w spodniach bez koszuli. Wyglądał naprawdę seksownie.

Mocno mnie przytulił i pogłaskał po głowie. Potem oglądaliśmy filmy i się śmieliśmy. Zrobiliśmy też lody z galaretką, posypkami bitą śmietaną owocami i wieloma innymi rzeczmy.
O ok 22 zadzwonił dzwonek do drzwi. Byla to...
_________________
I jak wam się podoba rozdział 6? ;D Jak myślicie kto to? <3
Obudziłam się rano wtulona w Justina. Delikatnie musnełam jego usta po czym się obudził.
-Dzieńdobry kochanie- powiedział.
-Hej. Wstawaj zaraz do szkoły!
-Ok Ok. Która jest? - Zapytał się.
-6.30
-Ej mała jadę do domu się ogarnąć. o 7.50 będę na ciebie czekal przed twoim domem. - Musnął mój nosek i mnie przytulił.
-Leć już - powiedziałam i się uśmiechnełam.
Justin wyszedł.
Ja postanowiłam się ubrać i umyć. Wyszykowałam sobię ciuchy i poszłam do łazienki. Zakręciłam korek a odkręciłam wode. Wlałam płyn kokosowy aby była piana. Gdy było wystarczająco wody rezebrałam się i weszłam do środka wanny. Siedziałam w niej ok. 30 minut. Gdy wyszłam zaczęłam się ubierać i malować.
-Tęsknilem. - Powiedział i wyjechał z podjazdu.
Gadaliśmy i się śmialiśmy z ludzi, którzy szli chodnikiem ze względu na to, że zaczął padać deszcz a oni tak zabawnie uciekali.
Gdy dojechaliśmy pod szkołe Juju wysiadł pierwszy i otworzył mi drzwi. Ja wyszłam a ten złapal mnie za ręke i tak szliśmy do szkoły.
Pierwszy mieliśmy W-F z chłopakami. Nauczyciel nas pospieszał mówiąc, że będziemy grać w siatkówke. Gdy wszyscy byli już na sali zaczeliśmy grać. Ja byłam w dróżynie z Justinem, Ashley -,- , Chrisem, Rayanem, Demi i Robinem.
Wygrywalismy przewagą 4 punktów! Bylam cały czas uśmiechnięta. Gdy przeciwna drużyna miała serwa byłam przygotowana do strzału. Jednak nie po mojej myśli piłka odbiła się na mojej głowie. Zemdlałam. Nic więcej nie pamiętam.
**Oczami Justina**
Widziałem jak piłka uderzyła Kate. Oczywiście kto serwował?- Miley. Wiem, że zrobila to celowo. Suka. Zanim Kate upadła na podłoge szybko podbiegłem do niej i ja złapałem. Krzyczałem o pomoc, żeby ktoś zadzwonił na pogotowie. Nauczyciel kazał mi zanieść ją do pielęgniarki. Wziełem ją na ręce i zanioslem. Co chwile do niej gadałem. Nie jedna łza poleciała mi po policzku. Gdy stanełem przy drzwiach pielęgniarki otarłem się od łez i weszłem do środka. Wytłumaczyłem całe zajście. Pielęgniarka sprawdziła puls Kate itd. Uspokoila mnie że to nic poważnego. Że nie ma żadnego urazu. Kate jednak dalej się nie budziła. Pielegniarka kazała mi iść na lekcje. Przez 5 min. i tak się kłóciłem z nią, że muszę z nią zostać. Jednak wyszło po jej stronie. Był teraz Francuski. Nie wiem jakim cudem ale usiedziałem te 45 minut. Na przerwie poszłem do gabinetu w , którym byłem szybciej by zobaczyć czy moje kochanie się nie obudziło. Jednak było tak jak wcześniej.
**Oczami Kate**
Chciałam otworzyć oczy ale nie miałam siły. Słyszałam tylko jak Justin rozmawiał z pielegniarką.
Słyszałam jak on... jak on płacze. Sama chcialam się rozpłakać jednak znów nie miałam sil.
Czułam jak Justin do mnie podszedł i pogłaskał mnie po głowie a potem złapał mnie za ręke. Próbowałam ją ścisnąć. Udało się ale leciutko. Justin zaczął krzyczeć ze szczęścia. Wtedy udało mi się otworzyć oczu. Bieber pocałował mnie w usta.
-Kate chcesz pojechać do szpitala. - Był zatroskany ale tym samym kochany!
-Nie- Powiedziałam delikatny, cichym głosem.
Uśmiechnąl się do mnie. Ja próbowalam usiąść. Jednak dopiero po 3 razie mi się udało. Justin mnie mocno przytulił.
-Chodz zawioze cię do domu. - Wtedy wziął mnie na ręce i wyszedł z gabinetu. Gdy doszliśmy do auta Justin posadził mnie na fotelu. Chwile potem sam usiadł na swoim miejscu i odjechał. Jechal dość szybko. Po 10 minutach byliśmy na miejscu gdyż były korki. Justin stanąl na podjezdzie i zaniósł mnie do pokoi. Położył na łóżku i przykryl mnie kocem po czym sam położył się obok i objął mnie. Zasnęłam. Justin chyba też. Rano obudził mnie dzwięk mojego budzika. Wyłączyłam go po czym zaczełam szukać Justina. Nigdzie go nie było. Na stoliku w moim pokoju była karteczka.
"Kochanie pojechałem do domu się ogranąć. Badz gotowa tak jak wczoraj. Kocham Cię<3 "
Postanowiłam też się ogarnać. Wziełam ubrania i poszłam umyć zęby.
Kiedy się ubrałam poszłam na dół. Wziełam jabko i schowałam do torby. Potem wyciągnęłam IPhona i zobaczyłam że muszę już wychodzić. Justin już na mnie czekał. Usiadłam na miejscu pasażera.
-Cześć kochanie jak się czujesz? - Zapytał zatroskany Juju.
-Dobrze. Dziękuje. - Odpowiedziałam i dałam mu buziaka.
Jechaliśmy 10 minut słuchając i spiewając piosenki. Powiem wam, że Bieber śpiewa rewelacyjnie.
-Justin...-Zaczełam.
-Tak?
-Wiesz mój tata jest menadzerem...
-Hmm??
-A ty swietnie śpiewasz..
-Wiem już do czego dążysz. Kate nie lubię śpiewać! Nie interesuje mnie też życie gwiazdki. Przepraszam.
-Dobrze, wiem jak się czujesz.
Do szkoły jechaliśmy już w zupełnej ciszy.
Gdy tylko wyszliśmy z auta uczniowie zaczeli się na nas krzywo patrzeć. My jednak nie zwracaliśmy na to uwagi i złapaliśmy się za reke.
**Oczami Justina**
Okey skłamałem mówiąc Kate, że nie interesuje mnie życie gwiazdki, bo od dawna o tym marze. Ale wole żeby jak by ktos miał mnie odkryć to sam. A nie z pomocą innych. Gdy wysiedliśmy z auta wziełem Kate za ręke i poszlismy na lekcje. Po drodze spotkaliśmy Ashley -,- Tak przespałem się z nią kiedyś. Raz.
-O Bieber kochanie dawno u mnie nie byłeś? Co znalazłeś sobię teraz inną suke? - Powiedziała Ashley.
-Ah po pierwsze to nie jest suka tylko Kate po drugie to ty byłaś, jesteś i będziesz zawsze suką.
-Pf. - Rzekła i odeszła.
Kate posmutniała. Jedna łza poleciała jej po policzku szybko ją starłem i przytuliłem ją do siebie. Potem musnełem jej słodziutki nosek.
-Kochanie nie przejmuj się nią. Kocham cię. - Objełem ją i poszliśmy na lekcje.
Wszystkie lekcje mineły spokojnie. Na każdej siedziałem z Kate. Po szkole zaproponowałem jej kino.
-Skarbie idziemy do kina?
-Z chęcia ale najpierw jedziemy do mnie. Musze się przebrać a ty w tym czasie sprawdzisz co leci.
Tak jak powiedziała zrobiliśmy. Jejciu ja nie umiem jej odmawiać. Gdy dojechaliśmy do jej domu zaparkowaliśmy a poszliśmy do jej pokoju. Kate kazała mi włączyć laptopa i sprawdzić co jest w kinie. Ona w tym czasie poszła sie przebrać.
**Oczami Kate**
Gdy dojechaliśmy do mnie do domu poszliśmy do mnie do pokoju. Podał Justinowi laptopa, żeby sprawdził na co pójdziemy. Ja w tym czasie poszłam do garderoby się przebrać. Gdy byłam gotowa wyszłam do Justina.
-Kochaniutka przebierz się. - Powiedział Justin.
-Dlaczego - Zrobiłam przerażoną mine.
-Bo każdy chłopak zacznie ciebie podrywać.
-Hahahahhahah kto by chciał takiego brzydala.
-Ja - Justin podszedł do mnie i pocałował moje usta.
-Idziemy ? -Zapytałam się.
-Tak. - Poszliśmy do samochodu Justina i odjechaliśmy.
-Tak wgl to na co jedziemy?
-Na horror - odpowiedział uśmiechnięty Justin.
-Aha. - Powiedziałam normalnie.
Kocham horrory. To mój uluiony gatunek filmu.
Gdy dojechaliśmy do kina Bieber zaparkował samochód na parkingu. Otworzył mi drzwi i objąl mnie.
Zakupiliśmy bilety, popcorn i pepsi i poszliśmy na sale.
Horror się zaczął nudno. I był taki do końca. Justin jednak był przerażony. Miałam z niego niezłą polewke. Kiedy film się skończył zachciało mi się do toalety. Justin stwierdził, że też musi skorzystać. Gdy Justin otworzyl drzwi w jego toalecie było ciemno. Zamknął je szybko.
-Ja jednak nie skorzystam. - Usiadł na fotelu.
-Hahhahahahahahahahahahahahahhaha nie mogę z ciebie kochanie. - Weszłam do łazienki.
**Oczami Justina**
Ten horror był naprawde straszny. Moją Kate oczywiście śmieszył. Jejciu noo ona jest naprawde niesamowita. Czekałem na moje kochanie z 5 minut po czym wyszła z łazienki.
-Idziemy- Zapytała
-Taak - powiedziałem z uśmiechem. - Chcesz coś zjeść?
-Jasne może kebab? - powiedziała z śmiechem. Ona zawsze wie czego potrzebuje.
Poszliśmy do najbliższej budki z Kebabami. Zamowiliśmy i zajeliśmy miejsca. Po 10 minutach przyszły nasze Kebeby. Jedząc wybrudziliśmy całe buzie. Kate pocałowała mnie soczyście w usta. Następnie wzieła serwetke do ręki i wyczyściła moją buzie. Zrobiłem to samo tylko z jej.
Zawiozłem ją do domu. Żegnaliśmy sie z 20 minut. Gdy zobaczyłem, że Kate zapaliła światło w swoim pokoju napisałem jej sms.
**Do: Kate**
Tęsknie za tobą. Każda minuta bez ciebie jest stracona. Chciałbym być z tobą i cię mocna przytulić i nigdy nie puścić.
Po czym odjechałem.
**Oczami Kate**
Dostałam słodkiego sms od Justina bez zastanowienie ubrałam spowrotem buty i poszłam do garażu po auto. Wziełam je i pojechałam do domu Justina. Zapukałam delikatnie w drzwi. Otworzył mi Justin w spodniach bez koszuli. Wyglądał naprawdę seksownie.
Mocno mnie przytulił i pogłaskał po głowie. Potem oglądaliśmy filmy i się śmieliśmy. Zrobiliśmy też lody z galaretką, posypkami bitą śmietaną owocami i wieloma innymi rzeczmy.
O ok 22 zadzwonił dzwonek do drzwi. Byla to...
_________________
I jak wam się podoba rozdział 6? ;D Jak myślicie kto to? <3
Rozdział 5
Wiedziałam, że musze zadzwonić do Justina i się z nim umówić. Wyszukałam jego numer i zadzwoniłam.
**Rozmowa telefoniczna**
-Justin musimy się spotkać teraz.
-Kate wiesz że nie moge...
-Znam prawde. Za 30 min w parku. - Rozłączyłam się.
Zobaczyłam, że jest 19.20.
Poszłam do garderoby po ciuchy, następie weszłam do łazienki aby się umyć. Gdy już się umyłam zrobiłam sobie mocny makijaż i si ubralam. Ah nie wie co stracił.

**Oczami Justina**
Kurde nie wiem o czym ona wie. Co jeżeli ta suka Miley wszystko jej powiedziała?! Kate jest naprawdę piekna. Podoba mi się. Nie chodzi mi już tylko o zaliczenie jej. Wiem to jest głupie. Znami się dopiero 4 dni. Ale ja chyba się w niej serio zakochałem. Jeżeli teraz to wszystko ma przepadnąć to ja zabije Miley. Postanowiłem że zadzwonie do przyjaciółki Kate.
**Rozmowa telefoniczna**
-Halo- odezwał się głos w słuchawce.
-Suka co ty powiedziałaś Kate?!
-Hhahahah suką wiesz kogo możesz nazywać.
-Co ty jej powiedziałaś ? O czym ona wie? Jaką kurde prawde?
-Całą. Nara - Rozłączyła się. Grr. Machnełem o stół i przez przypadek zbiłem wazon z kwiatami. Pokaleczyłem sobie całą ręke. Bolało jak chuj. Wszystko się we mnie gotuje. Poszłem przemyć rane i zabandażowałem ją. Postanowiłem że się ubiore bo do spotaknia z Kate zostały 15 minut. Poszłem umyć zęby i się ubrać.
Następnie szybko wyszłem z domu i pobiegłem do parku. Kate już na mnie czekała. Wyglądała pięknie. Widać było jednak że płakała. Przeze mnie.
**Oczami Kate**
Przyszłam troche przed czasem. Usiadlam na ławce. Przypomniało mi się jak Justin pocałował mnie tu w poleczek. Zaczelam płakać. Gdy się uspokoiłam szybko poproawiłam makijaż. Wkrótce zauwazyłam biegnącego w moją strone Justina.
-Jak mogłeś? - Chciałam się nie rozpłakać ale mi się nie udało. Puściłam nagranie z telefonu rozmowy Justina z Miley. Justin do mnie podszedł i przytulił. Ja go jednak odepchnełam. - NIE DOTYKAJ MNIE ! Rozumiesz?! Już NIGDY mnie nie dotykaj. ZNIKNIJ!
Zaczełam uciekać Justin zaczął jednak za mną biec. Gdy mnie dogonił złapał mnie za ręke i mnie pocałował. Oczywiście poraz kolejny go odepchnełam do tego dalam mu z plaskacza.
Ten złapał się za policzek. Wtedy zobaczyłam jego rękę zawiniętą w bandazu.
Nie miałam odwagi zapytać sie co mu jest.
-Kate prosze daj mi to wytłumaczyć.
-Nie ma co tłumaczyć. Idz ode mnie ! Rozumiesz?!
Jak mu powiedziałam wreszcie odszedł.
Poszłam powoli do domu. Przebrałam się w dresy i za dużą, starą koszulke mojego taty. Związałam włosy w luznego koka. Zmyłam makijaż po czym usiadłam koło okna. Wpatrywałam się w gwiazdy przypominając sobie każdą chwile. To co nawet było... Eh nieważne. Nic nie bylo. Uważałam go za innego myślałam że jest inny. Z tego wszystkiego zasnełam. Obudzil mnie dzownek o 7. Czas do szkoły- pomyślałam. Ogranełam sie, wziełam lunch i pojechałam do szkoły.
Pierwszą lekcją była matma. Usiadłam w ławce a za mną usiadł Justin. Podczas lekcji podrzucił mi karteczke. Ja ją jednak podgniotlam i wrzuciłam do torby. Robił tak co chwile i każda karteczke trafiała w to samo miejsce. Pod koniec lekcji dał se spokój. Reszta lekcji mineła spokojnie.
O 14 wróciłam do domu. Pobiegłam do siebie i przebrałam się w dresy. Zmyłam cały Makijaż i włączyłam fejsa na moim IPhonie.

Miałam mnóstwo wiadomości od Justina. Żadnej nie przeczytałam. Wszystkie usunełam.
Postanowilam przeczytać co było na karteczkach. Wcześniej nie miałam nawet jak zobaczyć bo było złożone a ja je odrazu pogniotłam. Na jednej były nasze zdjęcia. Łzy spłyneły mi po policzku. Przeczytałam następną - Przepraszam. I następną- Daj m iwszystko wytłumaczyć. Kolejną- Byłem idiota wiem ale proszę... Każde były podobne. Zobaczyłam ostatnią kartkę-Kocham Cię.
Rozpłakałam się. Czy to możliwe że ja też coś do niego czułam? Znamy się raptem 5 dni. Uwielbiam jego uśmiech, włosy, oczy. Postanowiłam do niego napisać.
**Do Justin**
Przyjdziesz do mnie?
**Oczami Justina**
Siedzialem na łóżku załamany. Co chwile ktos do mnie dzownił, pisał itd. Jednak od nikogo nie odbierałem. Gdy dostałem esemesa z dzwiękiem, który ma tylko Kate szybko ruszylem się z miejsca szukając telefony.
Odczytałem go nawet nie odpisując. Szybko się ogarnełem i wyszłem z domu. Wsiadając do auta przeczytałem jeszcze raz go żeby mieć pewność.
**Od Kate <3 **
Przyjdziesz do mnie?
Był. Naszczęście był. Szybko ruszyłem do domu Kate. Jechałem z 3 minuty ale czas i tak mi się dużył. Podjechałem pod jej dom. Zapukałem. Po chwili otworzyła mi chyba jakieś dziewczyna. Blond włosy i niebieskie oczy.
-Gdzie znajdę Kate?- zapytałem się zsapanym głosem.
-Jest u siebie. - Odpowiedziała młoda dziewczyna.
-Dzięki. - Pobiegłem szybko na góre. Nie pukając otworzyłem drzwi. Koło okna siedziała cała zapłakana Kate. Jejciu jak mi ciężko się na to patrzało. Podbiegłem do niej wziełem ją na ręce i mocno przytuliłem. Przytulałem Kate z 2 minuty dopóki ona nie odzwajemniła uścisku. Owineła ręcę wokół moich pleców. Wziełem jej podbródek i ją pocałowałem. Całowałem namiętnie a ona naszczęście odzwajemniała pocałunek. Gdy się zdyszałem odsunełem sie do niej ale po chwili ją przytuliłem.
-Justin...- Szepneła Kate.
-Kate posłuchaj mnie napierw. To prawda co mówiła Miley nie bd cię okłamywać. Jestem , Byłem pieprzonym lovelasem. To prawda. Zaliczałem po kolei wszystkie laski. Tylko to się dla mnie kiedyś liczyło. Dzis chcialem się spotkać z Miley. Tak z nią rozmawiałem, żeby przyszla, bo wiem, że inaczej jej by nie było. Chciałem się popytać o ciebie. Spodobałaś mi się od pierwszego wejrzenia. Kate, Miley jest taka jaki ja byłem zanim cię poznałem. Kate, proszę wybacz mi. To było kiedyś. Teraz liczysz się dla mnie ty. Obiecuje Ci, że cię nie zranie. Kate, bo ja ... - Spojrzała na mnie swoimi zapłakanymi oczami, jednak pięknymi. - Cię kocham.
Kate przytuliła się do mnie pocno po czym mnie pocałowała.
-Justin niestety ale nie możemy być razem.- Posmutniałem. Co to ma znaczyć? Łzy pociekły mi pokolei. - Musimy być razem. Bez ciebie nie wytrzymam już.
-Jejku jak mnie wystraszyłaś. - Odetchnełem z ulgą.
Reszte wieczoru spędziliśmy na oglądaniu filmów. Siedzieliśmy wtuleni pod kocem. To jest dla mnie teraz najważniejsza osoba w życiu.
**Rozmowa telefoniczna**
-Justin musimy się spotkać teraz.
-Kate wiesz że nie moge...
-Znam prawde. Za 30 min w parku. - Rozłączyłam się.
Zobaczyłam, że jest 19.20.
Poszłam do garderoby po ciuchy, następie weszłam do łazienki aby się umyć. Gdy już się umyłam zrobiłam sobie mocny makijaż i si ubralam. Ah nie wie co stracił.
**Oczami Justina**
Kurde nie wiem o czym ona wie. Co jeżeli ta suka Miley wszystko jej powiedziała?! Kate jest naprawdę piekna. Podoba mi się. Nie chodzi mi już tylko o zaliczenie jej. Wiem to jest głupie. Znami się dopiero 4 dni. Ale ja chyba się w niej serio zakochałem. Jeżeli teraz to wszystko ma przepadnąć to ja zabije Miley. Postanowiłem że zadzwonie do przyjaciółki Kate.
**Rozmowa telefoniczna**
-Halo- odezwał się głos w słuchawce.
-Suka co ty powiedziałaś Kate?!
-Hhahahah suką wiesz kogo możesz nazywać.
-Co ty jej powiedziałaś ? O czym ona wie? Jaką kurde prawde?
-Całą. Nara - Rozłączyła się. Grr. Machnełem o stół i przez przypadek zbiłem wazon z kwiatami. Pokaleczyłem sobie całą ręke. Bolało jak chuj. Wszystko się we mnie gotuje. Poszłem przemyć rane i zabandażowałem ją. Postanowiłem że się ubiore bo do spotaknia z Kate zostały 15 minut. Poszłem umyć zęby i się ubrać.
**Oczami Kate**
Przyszłam troche przed czasem. Usiadlam na ławce. Przypomniało mi się jak Justin pocałował mnie tu w poleczek. Zaczelam płakać. Gdy się uspokoiłam szybko poproawiłam makijaż. Wkrótce zauwazyłam biegnącego w moją strone Justina.
-Jak mogłeś? - Chciałam się nie rozpłakać ale mi się nie udało. Puściłam nagranie z telefonu rozmowy Justina z Miley. Justin do mnie podszedł i przytulił. Ja go jednak odepchnełam. - NIE DOTYKAJ MNIE ! Rozumiesz?! Już NIGDY mnie nie dotykaj. ZNIKNIJ!
Zaczełam uciekać Justin zaczął jednak za mną biec. Gdy mnie dogonił złapał mnie za ręke i mnie pocałował. Oczywiście poraz kolejny go odepchnełam do tego dalam mu z plaskacza.
Ten złapał się za policzek. Wtedy zobaczyłam jego rękę zawiniętą w bandazu.
Nie miałam odwagi zapytać sie co mu jest.
-Kate prosze daj mi to wytłumaczyć.
-Nie ma co tłumaczyć. Idz ode mnie ! Rozumiesz?!
Jak mu powiedziałam wreszcie odszedł.
Poszłam powoli do domu. Przebrałam się w dresy i za dużą, starą koszulke mojego taty. Związałam włosy w luznego koka. Zmyłam makijaż po czym usiadłam koło okna. Wpatrywałam się w gwiazdy przypominając sobie każdą chwile. To co nawet było... Eh nieważne. Nic nie bylo. Uważałam go za innego myślałam że jest inny. Z tego wszystkiego zasnełam. Obudzil mnie dzownek o 7. Czas do szkoły- pomyślałam. Ogranełam sie, wziełam lunch i pojechałam do szkoły.
Pierwszą lekcją była matma. Usiadłam w ławce a za mną usiadł Justin. Podczas lekcji podrzucił mi karteczke. Ja ją jednak podgniotlam i wrzuciłam do torby. Robił tak co chwile i każda karteczke trafiała w to samo miejsce. Pod koniec lekcji dał se spokój. Reszta lekcji mineła spokojnie.
O 14 wróciłam do domu. Pobiegłam do siebie i przebrałam się w dresy. Zmyłam cały Makijaż i włączyłam fejsa na moim IPhonie.
Miałam mnóstwo wiadomości od Justina. Żadnej nie przeczytałam. Wszystkie usunełam.
Postanowilam przeczytać co było na karteczkach. Wcześniej nie miałam nawet jak zobaczyć bo było złożone a ja je odrazu pogniotłam. Na jednej były nasze zdjęcia. Łzy spłyneły mi po policzku. Przeczytałam następną - Przepraszam. I następną- Daj m iwszystko wytłumaczyć. Kolejną- Byłem idiota wiem ale proszę... Każde były podobne. Zobaczyłam ostatnią kartkę-Kocham Cię.
Rozpłakałam się. Czy to możliwe że ja też coś do niego czułam? Znamy się raptem 5 dni. Uwielbiam jego uśmiech, włosy, oczy. Postanowiłam do niego napisać.
**Do Justin**
Przyjdziesz do mnie?
**Oczami Justina**
Siedzialem na łóżku załamany. Co chwile ktos do mnie dzownił, pisał itd. Jednak od nikogo nie odbierałem. Gdy dostałem esemesa z dzwiękiem, który ma tylko Kate szybko ruszylem się z miejsca szukając telefony.
Odczytałem go nawet nie odpisując. Szybko się ogarnełem i wyszłem z domu. Wsiadając do auta przeczytałem jeszcze raz go żeby mieć pewność.
**Od Kate <3 **
Przyjdziesz do mnie?
Był. Naszczęście był. Szybko ruszyłem do domu Kate. Jechałem z 3 minuty ale czas i tak mi się dużył. Podjechałem pod jej dom. Zapukałem. Po chwili otworzyła mi chyba jakieś dziewczyna. Blond włosy i niebieskie oczy.
-Gdzie znajdę Kate?- zapytałem się zsapanym głosem.
-Jest u siebie. - Odpowiedziała młoda dziewczyna.
-Dzięki. - Pobiegłem szybko na góre. Nie pukając otworzyłem drzwi. Koło okna siedziała cała zapłakana Kate. Jejciu jak mi ciężko się na to patrzało. Podbiegłem do niej wziełem ją na ręce i mocno przytuliłem. Przytulałem Kate z 2 minuty dopóki ona nie odzwajemniła uścisku. Owineła ręcę wokół moich pleców. Wziełem jej podbródek i ją pocałowałem. Całowałem namiętnie a ona naszczęście odzwajemniała pocałunek. Gdy się zdyszałem odsunełem sie do niej ale po chwili ją przytuliłem.
-Justin...- Szepneła Kate.
-Kate posłuchaj mnie napierw. To prawda co mówiła Miley nie bd cię okłamywać. Jestem , Byłem pieprzonym lovelasem. To prawda. Zaliczałem po kolei wszystkie laski. Tylko to się dla mnie kiedyś liczyło. Dzis chcialem się spotkać z Miley. Tak z nią rozmawiałem, żeby przyszla, bo wiem, że inaczej jej by nie było. Chciałem się popytać o ciebie. Spodobałaś mi się od pierwszego wejrzenia. Kate, Miley jest taka jaki ja byłem zanim cię poznałem. Kate, proszę wybacz mi. To było kiedyś. Teraz liczysz się dla mnie ty. Obiecuje Ci, że cię nie zranie. Kate, bo ja ... - Spojrzała na mnie swoimi zapłakanymi oczami, jednak pięknymi. - Cię kocham.
Kate przytuliła się do mnie pocno po czym mnie pocałowała.
-Justin niestety ale nie możemy być razem.- Posmutniałem. Co to ma znaczyć? Łzy pociekły mi pokolei. - Musimy być razem. Bez ciebie nie wytrzymam już.
-Jejku jak mnie wystraszyłaś. - Odetchnełem z ulgą.
Reszte wieczoru spędziliśmy na oglądaniu filmów. Siedzieliśmy wtuleni pod kocem. To jest dla mnie teraz najważniejsza osoba w życiu.
Rozdział 4
Obudziłam się o 7. Znowu szkoła. Poszłam się ogarnąć. Umyłam zęby założyłam ciuchy i zrobiłam makijaż. 
Poszłam zrobić płatki. Podgrzałam mleko i wlałam go do miski po czym wsypałam płatki. Gdy jadłam włączyalm facebook'a. Popisałam troche z Lilianą, która teraz wyjechała na wakacje.
Gdy dochodziła 8 wziełam torbe i wyszłam z domu po czym poszłam do garażu po moje auto.
Jechałam z 5 min. Oczywiście na lekcje byłam spózniona. Szybko weszłam do szkoły i poszłam do sali gdzie dzis mam pierwszą lekcje. Gdy weszlam na fizyke przeprosiłam za spoznienie i usiadłam na wolnym miejscu obok Miley. Zaczelam pisać do niej list.
**List do Miley**
Miley sory noo. Nie bd zla. Umówimy się dziś?
**List od Miley**
Nie mam dziś czasu.
**List do Miley**
Jesteś na mnie zła?
**List od Miley**
Tak.
Skończylam już pisać. Dalej słuchałam co nauczyciel mowi.
Gdy zadzwonił dzwonek wziełam torbe i wyszłam z klasy. Po drodze zaczepił mnie Justin.
-Hej mała- powiedział.
-Nie jestem mała!
-Ojejciu co ty taka zła?
-Nic. - odpowiedziała osche.
Justin bez zastanowienie mnie przytulił. Wtuliłam się w jego tors. Z 5 min tak staliśmy.
-Idziesz ze mną na zakupy? - zapytalam się.
-Teraz?!
-Noo tak - uśmiechnełam się.
-Ale jeszcze są lekcje...
-Oj nie marodz kujonie - wytknelam język i zlapalam Justina za ręke po czym pociągnełam go w strone wyjścia.
-Najpierw pojedziemy do mnie ok? - Zapytałam się.
-Jasne, a po co?
-Muszę się przebrać
-Wyglądasz ślicznie...
-Przestań .
Wsiedliśmy do mojego auta
-Ty umiesz prowadzić?! - Justin byl zaskoczony.
-Hahahah taak? Patrz i się ucz.
Jechałam 180/h. Justin miał przerażoną mine. Co chwile wpadałam w wypuch śmiechu przez niego.
-Kate, prosze zwolinij.
-HAHAHHAHAH okey. - Teraz jechaliśmy 100/h.
-Kate czy ty tak zawsze jezdzisz?
-Hmm zazwyczaj.
**Oczami Justina**
Jejciu ta dziewczyna mnie zaskakiwała! Jest naprawdę ładna. Co z moi planem? Nie wiem jeszcze.
Po 5 minutach dojechaliśmy do domu Kate. Zaparkowała w garażu.
-Chodz. - Powiedziała. Szłem za nią aż doszliśmy chyba do jej pokoju.
-Fajny pokój - Powiedziałem i się szeroko uśmiechnełem.
-Dzięki. Usiądz gdzieś sobie. Chcesz cos do picia?
-Hmm pepsi?
-Jasne zaraz wracam. - czekałem z 2 minuty.
-Masz. - Powiedziała kate. - Ide sie przebrać.
**Oczami Kate**
Dałam Justinowi pepsi tak jak prosił.
-Masz- powiedziałam. - idę się przebrać.
Poszłam do mojej garderoby. Wziełam ciuchy i się przebrałam.
-Idziemy? - zapytal się Justin.
-Jasn, chodz.
Justin wziął moją ręke i poszliśmy na piechote do centrum.
Szliśmy 30 min.
-Wejdzmy tu. - Wskazałam palcem na sklep H&M.
Siegnełam po bluze która jako pierwsza wpadła mi w oko.
Po drodze spodobały mi się jeszcze spodnie i buty.
Poszłam przymierzyć wszystko do przebieralni. Gdy się przebrałam wyszłam aby pokazać się Justinowi.
-Wyglądasz Fantastycznie! - Powiedział.
-Naprawde?
-Jasne , po co miałbym klamać?
Weszłam z powrotem do przymierzalni i ubrałam moje ciuchy. Poprosiłam Justina aby potrzymał rzeczy które zamierzam kupić.
-Justin potrzymasz na chwile? Ide zobaczyć jeszcze tamte kolczyki.
-Jasne. - poszłam zobaczyć. Nic mi się nie podobało więc wrociłam do Justina, którego już nie było w tamtym miejscu. Rozejrzałam się. Okazało się że stoi przed sklepem.
-Nie musialeś kupować tych rzeczy! - Powiedziałam z śmiechem.
-Ale chciałem. - Usmiechnął się. - Chodz ze mną teraz tu. Wzkazał palcem na sklep "supra"
Justinowi spodobaly się 3 pary suprów. -Justin pokaż mi je.
-Masz. - podał mi je.
Były naprawdę ładne.


Po drodze zobaczył jeszcze jedną ladną pare suprów. Nie kupił ich chyba z myślą, że nie chce wyjść na rozpieszczonego bahora.
Zapłacił za swoje buty.
-Kate muszę iść do toalety.
-jasne poczekam tu. -Usiadłam na ławce. Gdy Justin zniknąl z mojego widoku pobiegłam do sklepu gdzie byliśmy poprzednie i zakupilam jeszcze jedną pare suprów dla Justina.

Gdy Justin przyszedł wręczyłam je mu.
-Jejciu dziękuje Kate. - Pocałował mnie w policzek.
-Nie ma za co - uśmiechnełam się - Idziemy coś zjeść? Jestem mega głodna!
-Jasne , powiem Ci że ja też !
Poszliśmy do pizzeri. Zamówiliśmy pizze i czekaliśmy na nią. W tym czasie wygłupialiśmy się.
-Justin idioto. - puknełam go w ramie. On mnie za to przytulił mocno.
Siedzieliśmy tak aż nie przynieśli nam jedzenia. Zeczeliśmy się zajadać.
Po godzinie skonczyliśmy. Justin zostawil pieniądze na stole i wyszliśmy. Pochodziliśmy jeszcze po kilku sklepach lecz nic mi się nie spodobało. Na końcu poszliśmy na lody.
Jedząc chodziliśmy po parku trzymajać się za ręke.

Rozmawialiśmy tak długo aż doszliśmy do mojego domu.
-Wejdziesz?
-Nie, dziękuje. Musze wracac do domu. - Odpowiedzial Justin. Podeszłam i pocałowałam go w policzek.
-Dziękuje za ten dzień. Było świetnie.
-Nie ma za co. - Justin podszedł i mnie pocałował. To trwało chwile ale było niesamowicie.
Weszłam do domu i poszłam do siebie do pokoju. Spojrzałam na zegar, który wskazywał 17.
Włączyłam telewizje i zaczęłam oglądać "LOL". Zobaczyłam tez na fejsa. Była Miley.
-Hej- napisałam.
-Ee cześć?
-Co tam u cb?
-Nic.
-Miley kurde noo ;C
-Co?
-Dlaczego taka jesteś?
-A ty dlaczego taka jesteś?
-Wpadnij do mnie ok?
-Ok.
Wyłączyła Fejsa. Zrobiłam to samo. Czekałam aż do mnie przyjdzie. Wiedziałam, że musze jej opowiedzieć wszystko o Justinie. Jest moją przyjaciółką musi wiedzieć wszystko!
Po 20 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie schodziłam bo słyszałam, że ktoś z obsługi otworzył. Miley weszła do mnie do pokoju.
-A więc? - Zapytała się Miley.
-Oh Miley. Poznałam chłopaka...
-Co? Kogo?
-Justina...
-Tego Justina z naszej klasy. -Zapytała i pomarszczyla brwi.
-Tak tego - uśmiechnełam się.
-Idiotka. - Powiedziała.
-Dlaczego tak do mnie mówisz?!
-Kate, on jest lovelasem. Nic go nie obchodzi oprócz zaliczenia nowych dziewczyn. Jak widać jesteś jego nowym celem. Przykro mi.
-Masz jakieś dowody?! Nie można tak o kimś przeciez mówić jeżeli się nie zna kogoś!!
-Jasne. - Wyjeła z torby telefon. Wykręciła czyjś numer i włączyła na głośnik. Pokazała palcem na usta dając mi znak abym była cicho. Odezwał się głos. Głos Justina.
**Rozmowa telefoniczna**
-Cześć kochanie - Powiedziała Miley. Zrobiłam do niej grozna mine.
-No hej spotkamy się dziś wieczorem?
-Jasne a gdzie?
-Hm u mnie, w łożku, 23 muszę kończyć paa. -Rozłączył się. Rozpłakałam się.
Jak mogłam być taka naiwna? Miley do mnie podeszła i mnie przytuliła.
-Wez teraz do niego zadzwoń.
-Okey. Mam plan -powiedziałam z uśmieszkiem.
Wybrałam numer Justina i do niego zadzwoniłam.
**Rozmowa telefoniczna**
-No hej. - Powiedziałam.
-Cześć mało co tam?
-Wiesz dziś o 23 robię imprezke wpadniesz?
-Wiesz co nie moge...Dziewczyna zerwała z moi przyjacielem i dziś będe u niego spał.
-Aha. Pa. - Rozłączyłam się. Zaczełam szlochać.
Miley po godzinie powiedziała, że nie chce ale musi iść, bo rodzice do nie zadzwonili.
-Jasne. Pa kochanie- Wstałam i ją przytuliłam. Miley wyszłam a ja się załamałam.
_______________________________
Oto rozdział 4 !! dziś bd jeszcze 1 albo 2 rozdziały ;)
Poszłam zrobić płatki. Podgrzałam mleko i wlałam go do miski po czym wsypałam płatki. Gdy jadłam włączyalm facebook'a. Popisałam troche z Lilianą, która teraz wyjechała na wakacje.
Gdy dochodziła 8 wziełam torbe i wyszłam z domu po czym poszłam do garażu po moje auto.
**List do Miley**
Miley sory noo. Nie bd zla. Umówimy się dziś?
**List od Miley**
Nie mam dziś czasu.
**List do Miley**
Jesteś na mnie zła?
**List od Miley**
Tak.
Skończylam już pisać. Dalej słuchałam co nauczyciel mowi.
Gdy zadzwonił dzwonek wziełam torbe i wyszłam z klasy. Po drodze zaczepił mnie Justin.
-Hej mała- powiedział.
-Nie jestem mała!
-Ojejciu co ty taka zła?
-Nic. - odpowiedziała osche.
Justin bez zastanowienie mnie przytulił. Wtuliłam się w jego tors. Z 5 min tak staliśmy.
-Idziesz ze mną na zakupy? - zapytalam się.
-Teraz?!
-Noo tak - uśmiechnełam się.
-Ale jeszcze są lekcje...
-Oj nie marodz kujonie - wytknelam język i zlapalam Justina za ręke po czym pociągnełam go w strone wyjścia.
-Najpierw pojedziemy do mnie ok? - Zapytałam się.
-Jasne, a po co?
-Muszę się przebrać
-Wyglądasz ślicznie...
-Przestań .
Wsiedliśmy do mojego auta
-Ty umiesz prowadzić?! - Justin byl zaskoczony.
-Hahahah taak? Patrz i się ucz.
Jechałam 180/h. Justin miał przerażoną mine. Co chwile wpadałam w wypuch śmiechu przez niego.
-Kate, prosze zwolinij.
-HAHAHHAHAH okey. - Teraz jechaliśmy 100/h.
-Kate czy ty tak zawsze jezdzisz?
-Hmm zazwyczaj.
**Oczami Justina**
Jejciu ta dziewczyna mnie zaskakiwała! Jest naprawdę ładna. Co z moi planem? Nie wiem jeszcze.
Po 5 minutach dojechaliśmy do domu Kate. Zaparkowała w garażu.
-Chodz. - Powiedziała. Szłem za nią aż doszliśmy chyba do jej pokoju.
-Fajny pokój - Powiedziałem i się szeroko uśmiechnełem.
-Dzięki. Usiądz gdzieś sobie. Chcesz cos do picia?
-Hmm pepsi?
-Jasne zaraz wracam. - czekałem z 2 minuty.
-Masz. - Powiedziała kate. - Ide sie przebrać.
**Oczami Kate**
Dałam Justinowi pepsi tak jak prosił.
-Masz- powiedziałam. - idę się przebrać.
Poszłam do mojej garderoby. Wziełam ciuchy i się przebrałam.
-Idziemy? - zapytal się Justin.
-Jasn, chodz.
Justin wziął moją ręke i poszliśmy na piechote do centrum.
-Wejdzmy tu. - Wskazałam palcem na sklep H&M.
Siegnełam po bluze która jako pierwsza wpadła mi w oko.
-Wyglądasz Fantastycznie! - Powiedział.
-Naprawde?
-Jasne , po co miałbym klamać?
Weszłam z powrotem do przymierzalni i ubrałam moje ciuchy. Poprosiłam Justina aby potrzymał rzeczy które zamierzam kupić.
-Justin potrzymasz na chwile? Ide zobaczyć jeszcze tamte kolczyki.
-Jasne. - poszłam zobaczyć. Nic mi się nie podobało więc wrociłam do Justina, którego już nie było w tamtym miejscu. Rozejrzałam się. Okazało się że stoi przed sklepem.
-Nie musialeś kupować tych rzeczy! - Powiedziałam z śmiechem.
-Ale chciałem. - Usmiechnął się. - Chodz ze mną teraz tu. Wzkazał palcem na sklep "supra"
Justinowi spodobaly się 3 pary suprów. -Justin pokaż mi je.
-Masz. - podał mi je.
Były naprawdę ładne.
Zapłacił za swoje buty.
-Kate muszę iść do toalety.
-jasne poczekam tu. -Usiadłam na ławce. Gdy Justin zniknąl z mojego widoku pobiegłam do sklepu gdzie byliśmy poprzednie i zakupilam jeszcze jedną pare suprów dla Justina.
Gdy Justin przyszedł wręczyłam je mu.
-Jejciu dziękuje Kate. - Pocałował mnie w policzek.
-Nie ma za co - uśmiechnełam się - Idziemy coś zjeść? Jestem mega głodna!
-Jasne , powiem Ci że ja też !
Poszliśmy do pizzeri. Zamówiliśmy pizze i czekaliśmy na nią. W tym czasie wygłupialiśmy się.
-Justin idioto. - puknełam go w ramie. On mnie za to przytulił mocno.
Siedzieliśmy tak aż nie przynieśli nam jedzenia. Zeczeliśmy się zajadać.
Po godzinie skonczyliśmy. Justin zostawil pieniądze na stole i wyszliśmy. Pochodziliśmy jeszcze po kilku sklepach lecz nic mi się nie spodobało. Na końcu poszliśmy na lody.
Jedząc chodziliśmy po parku trzymajać się za ręke.
Rozmawialiśmy tak długo aż doszliśmy do mojego domu.
-Wejdziesz?
-Nie, dziękuje. Musze wracac do domu. - Odpowiedzial Justin. Podeszłam i pocałowałam go w policzek.
-Dziękuje za ten dzień. Było świetnie.
-Nie ma za co. - Justin podszedł i mnie pocałował. To trwało chwile ale było niesamowicie.
Weszłam do domu i poszłam do siebie do pokoju. Spojrzałam na zegar, który wskazywał 17.
Włączyłam telewizje i zaczęłam oglądać "LOL". Zobaczyłam tez na fejsa. Była Miley.
-Hej- napisałam.
-Ee cześć?
-Co tam u cb?
-Nic.
-Miley kurde noo ;C
-Co?
-Dlaczego taka jesteś?
-A ty dlaczego taka jesteś?
-Wpadnij do mnie ok?
-Ok.
Wyłączyła Fejsa. Zrobiłam to samo. Czekałam aż do mnie przyjdzie. Wiedziałam, że musze jej opowiedzieć wszystko o Justinie. Jest moją przyjaciółką musi wiedzieć wszystko!
Po 20 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie schodziłam bo słyszałam, że ktoś z obsługi otworzył. Miley weszła do mnie do pokoju.
-A więc? - Zapytała się Miley.
-Oh Miley. Poznałam chłopaka...
-Co? Kogo?
-Justina...
-Tego Justina z naszej klasy. -Zapytała i pomarszczyla brwi.
-Tak tego - uśmiechnełam się.
-Idiotka. - Powiedziała.
-Dlaczego tak do mnie mówisz?!
-Kate, on jest lovelasem. Nic go nie obchodzi oprócz zaliczenia nowych dziewczyn. Jak widać jesteś jego nowym celem. Przykro mi.
-Masz jakieś dowody?! Nie można tak o kimś przeciez mówić jeżeli się nie zna kogoś!!
-Jasne. - Wyjeła z torby telefon. Wykręciła czyjś numer i włączyła na głośnik. Pokazała palcem na usta dając mi znak abym była cicho. Odezwał się głos. Głos Justina.
**Rozmowa telefoniczna**
-Cześć kochanie - Powiedziała Miley. Zrobiłam do niej grozna mine.
-No hej spotkamy się dziś wieczorem?
-Jasne a gdzie?
-Hm u mnie, w łożku, 23 muszę kończyć paa. -Rozłączył się. Rozpłakałam się.
Jak mogłam być taka naiwna? Miley do mnie podeszła i mnie przytuliła.
-Wez teraz do niego zadzwoń.
-Okey. Mam plan -powiedziałam z uśmieszkiem.
Wybrałam numer Justina i do niego zadzwoniłam.
**Rozmowa telefoniczna**
-No hej. - Powiedziałam.
-Cześć mało co tam?
-Wiesz dziś o 23 robię imprezke wpadniesz?
-Wiesz co nie moge...Dziewczyna zerwała z moi przyjacielem i dziś będe u niego spał.
-Aha. Pa. - Rozłączyłam się. Zaczełam szlochać.
Miley po godzinie powiedziała, że nie chce ale musi iść, bo rodzice do nie zadzwonili.
-Jasne. Pa kochanie- Wstałam i ją przytuliłam. Miley wyszłam a ja się załamałam.
_______________________________
Oto rozdział 4 !! dziś bd jeszcze 1 albo 2 rozdziały ;)
środa, 7 sierpnia 2013
Rozdział 3
**Oczami Kate**
Nie wiem jak tak długo mogłam spać. Zawsze śpie maks 11. Ale nic. Muszę się ogarnąć i umyć. Czasami sądze, że to co jest z Justinem... Jak wogóle można nazwać że coś jest Czy to nie wydaje się za szybko? Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek telefonu. - Miley.
**Rozmowa telefoniczna**
-Hej kochanie-Zaczeła Miley
-No hej.
-Wyjdziemy gdzieś?- Zapytała się.
-Ehh słuchaj nie mogę ...
-No jasne. Kate zrozum, że ostatnio czuje się jak bym była dla ciebie obca.
-Wiesz że to nieprawda...
-Prawie wogóle się nie widujemy.
-Miley naprawdę teraz nie moge.
-Jasne, nara- Rozłączyła się. Hm może i naprawdę tak jest. Nie wiem co się ze mną dzieje. Ten chłopak , Justin tak na mnie wpływa.
**Oczami Justina**
Oh tak. Sama wpada w moje sidła. Jeszcze troche a mój plan się zreazalizuje. Teraz musze się coś na siebie włożyć. Poszedłem do mojej garderoby, która mieści się w moim pokoju. Wybrałem ciuchy i poszłem do łazienki. Umyłem zęby, wziełem prysznic i się ubrałem.
Dochodziłam 15.45. Wypiłem szklanke soku i wyszłem z domu. Po drodze zajechałem jeszcze do kwiaciarni. Kupiłem 15 róż dla Kate.
**Oczami Kate**
Byłam już gotowa. Włączyłam jeszcze sobię telewizje i czekałam aż zadzwoni Justin.
Oglądałam jakieś nudne powtórki serialów.
Była 15.58 gdy zadzwonił dzwonek. Hmm przed czasem- pomyślałam.
-No hej piękna. - Justin wręczył mi róże.
-Hej Hej gdzie idziemy?
-Hmm plaża?
-Jasne. Wejdz musze wstawić róże do wazonu.
-Dzięki.
-Chcesz się może czegoś napić?
-Nie dziekuje, idziemy?
-Tak.
Na plaże szliśmy jakieś 20 minut. Gdy już doszliśmy przebrałam się w strój i rozłozyłam ręcznik.
Justin sciągnął bluzke i założył inne spodenki.

Zaczełam się opalać chodz słońce nie było znakomite ze względu na godzine. Gdy się tak opalałam kto wziął mnie na ręce i zaczął biec do wody. - Justin. Prosiłam krzyczałam i się śmiałam. Justin i tak wlazł ze mną do tej wody.

Chlapaliśmy się z Justinem ponad pół godziny. Postanowiłam już wyjść z wody, gdyż było mi zimno.
Wysuszyłam się i ubrałam. Było mi i tak zimno. Justin widocznie to zauważyl i dał mi swoją kurtke.
Bieber wziął reszte rzeczy i złapał mnie za ręke. Szliśmy tak do samochodu. Justin włożył nasze rzeczy do bagażnika. Otworzyl mi drzwi i pojechał do restauracji. Nie było za wielkiego tłumu.
-Co byś zjadła?-Zapytał się mnie Juju.
-Hmm wystarczą frytki.
-Napewno?!
-Tak.
Podeszła do nas kelnerka i zapisała zamówienie.
Czekaliśmy jakieś 15 minut i jedzenie było gotowe.
Okazało się że Justin zamówił też frytki.
Zjedliśmy i po 20 minutach wyszliśmy z restauracji. Było już ciemno. Zabaczyłam na godzinie w telefonie - dochodziło 22. Jejciu jak to szybko mineło.
-Justin wracamy już?
-A chcesz?
-No bo zmęczona jestem...
-Okey. - Szliśmy w ciszy. Gdy doszliśmy do auta Justin oczywiście otworzył mi drzwi a sam wsiadł po chwili.
-Kate mogę się coś ciebie spytać?
-Eh jasne.
-Czemu ty jesteś taka skryta?
-Ale że jak. - Nie rozumiałam jago pytania więc sie zasmiałam.
-Noo nic o sobie nie opowiadasz i tak dalej.
-Hahhaha a więc co chcesz wiedzieć Justin?
-Najlepiej to wszystko - szeroko się uśmiechnął.
-Okey a więc mój tata jest menadzerem Lady Gagy, Rihanny i wielu innych gwiazd. Jest milionerem, dlatego rzadko jest w domu, ale mnie strasznie rozpieszcza. Moja mama zmarła gdy miałam 10 lat.- Troche posmutniałam. Justin to zauwazył. Zatrzymał się i mnie mocno przytulił.
-Dlaczego sie zatrzymałeś?
-Bo już jesteśmy a po drugie bo doprowadziłem Cie do smutku.
-Oj cicho. Nie ty. Okey ja lece. Ppapa
-Pa - uśmiechnął się szeroko. Wysiadłam z samochodu a ten pomachał mi na pożegnanie.
Uwielbiam jego uśmiech. Uwielbiam go.
________________
I JAK? Jutro bd 2 rozdzialy, Teraz idę spać bo jestem PADNIĘTA . Wczoraj pisałam długo rozdział i poszłam spać o 3. Mama mnie obudziła o 9. Masakra! Kc <3
Nie wiem jak tak długo mogłam spać. Zawsze śpie maks 11. Ale nic. Muszę się ogarnąć i umyć. Czasami sądze, że to co jest z Justinem... Jak wogóle można nazwać że coś jest Czy to nie wydaje się za szybko? Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek telefonu. - Miley.
**Rozmowa telefoniczna**
-Hej kochanie-Zaczeła Miley
-No hej.
-Wyjdziemy gdzieś?- Zapytała się.
-Ehh słuchaj nie mogę ...
-No jasne. Kate zrozum, że ostatnio czuje się jak bym była dla ciebie obca.
-Wiesz że to nieprawda...
-Prawie wogóle się nie widujemy.
-Miley naprawdę teraz nie moge.
-Jasne, nara- Rozłączyła się. Hm może i naprawdę tak jest. Nie wiem co się ze mną dzieje. Ten chłopak , Justin tak na mnie wpływa.
**Oczami Justina**
Oh tak. Sama wpada w moje sidła. Jeszcze troche a mój plan się zreazalizuje. Teraz musze się coś na siebie włożyć. Poszedłem do mojej garderoby, która mieści się w moim pokoju. Wybrałem ciuchy i poszłem do łazienki. Umyłem zęby, wziełem prysznic i się ubrałem.
Dochodziłam 15.45. Wypiłem szklanke soku i wyszłem z domu. Po drodze zajechałem jeszcze do kwiaciarni. Kupiłem 15 róż dla Kate.
**Oczami Kate**
Byłam już gotowa. Włączyłam jeszcze sobię telewizje i czekałam aż zadzwoni Justin.
Oglądałam jakieś nudne powtórki serialów.
Była 15.58 gdy zadzwonił dzwonek. Hmm przed czasem- pomyślałam.
-No hej piękna. - Justin wręczył mi róże.
-Hej Hej gdzie idziemy?
-Hmm plaża?
-Jasne. Wejdz musze wstawić róże do wazonu.
-Dzięki.
-Chcesz się może czegoś napić?
-Nie dziekuje, idziemy?
-Tak.
Na plaże szliśmy jakieś 20 minut. Gdy już doszliśmy przebrałam się w strój i rozłozyłam ręcznik.
Justin sciągnął bluzke i założył inne spodenki.
Zaczełam się opalać chodz słońce nie było znakomite ze względu na godzine. Gdy się tak opalałam kto wziął mnie na ręce i zaczął biec do wody. - Justin. Prosiłam krzyczałam i się śmiałam. Justin i tak wlazł ze mną do tej wody.
Chlapaliśmy się z Justinem ponad pół godziny. Postanowiłam już wyjść z wody, gdyż było mi zimno.
Wysuszyłam się i ubrałam. Było mi i tak zimno. Justin widocznie to zauważyl i dał mi swoją kurtke.
Bieber wziął reszte rzeczy i złapał mnie za ręke. Szliśmy tak do samochodu. Justin włożył nasze rzeczy do bagażnika. Otworzyl mi drzwi i pojechał do restauracji. Nie było za wielkiego tłumu.
-Co byś zjadła?-Zapytał się mnie Juju.
-Hmm wystarczą frytki.
-Napewno?!
-Tak.
Podeszła do nas kelnerka i zapisała zamówienie.
Czekaliśmy jakieś 15 minut i jedzenie było gotowe.
Okazało się że Justin zamówił też frytki.
Zjedliśmy i po 20 minutach wyszliśmy z restauracji. Było już ciemno. Zabaczyłam na godzinie w telefonie - dochodziło 22. Jejciu jak to szybko mineło.
-Justin wracamy już?
-A chcesz?
-No bo zmęczona jestem...
-Okey. - Szliśmy w ciszy. Gdy doszliśmy do auta Justin oczywiście otworzył mi drzwi a sam wsiadł po chwili.
-Kate mogę się coś ciebie spytać?
-Eh jasne.
-Czemu ty jesteś taka skryta?
-Ale że jak. - Nie rozumiałam jago pytania więc sie zasmiałam.
-Noo nic o sobie nie opowiadasz i tak dalej.
-Hahhaha a więc co chcesz wiedzieć Justin?
-Najlepiej to wszystko - szeroko się uśmiechnął.
-Okey a więc mój tata jest menadzerem Lady Gagy, Rihanny i wielu innych gwiazd. Jest milionerem, dlatego rzadko jest w domu, ale mnie strasznie rozpieszcza. Moja mama zmarła gdy miałam 10 lat.- Troche posmutniałam. Justin to zauwazył. Zatrzymał się i mnie mocno przytulił.
-Dlaczego sie zatrzymałeś?
-Bo już jesteśmy a po drugie bo doprowadziłem Cie do smutku.
-Oj cicho. Nie ty. Okey ja lece. Ppapa
-Pa - uśmiechnął się szeroko. Wysiadłam z samochodu a ten pomachał mi na pożegnanie.
Uwielbiam jego uśmiech. Uwielbiam go.
________________
I JAK? Jutro bd 2 rozdzialy, Teraz idę spać bo jestem PADNIĘTA . Wczoraj pisałam długo rozdział i poszłam spać o 3. Mama mnie obudziła o 9. Masakra! Kc <3
wtorek, 6 sierpnia 2013
Rozdział 2 *.*
**Oczami Justina**
Jejku chciałbym strasznie ją przelecieć. Pewnie jest dobra w łóżku. Zrobię to co zawsze. Rozkocham, Pobawie się, Zostawie. Kate wydaje się na strasznie naiwną. Mój plan jest taki że do końca tygodnia ją zalicze.
**Oczami Kate**
Justin jest przystojny. Ale widać, że jest piepronym lovelasem. Nie nawidze takich osób -,-
Nie wiem czy on uważa, że coś ze mną zrobi, ale od razu wiem że to NIEMOŻLIWE.
Jestem taka jestem. Jejciu może mam trudny charakter. Może jestem podła. Ale mnie to pierdoli. Serio ja znam swoją wartość i tym się kieruje.
-Kate... Kate...Kate czy ty mnie słuchasz?! - Z zamyślen wyrwała mnie Miley.
-Ehh tak jasna co?
-Już koniec apelu... Możemy iść do domu!
-Ee jak to?
-Nie wiem Dyr tak powiedział idziemy razem?
-Wiesz cooo... Muszę coś jeszcze zrobić!
-Okey do popiszemy potem na Skype ok?
-Tak, Papapa <3
Chciałam dogonić Justina. Musiałam z nim pogadać o tym co dziś zaszło. Takie rzeczy nie mogą mieć miejsca!
-JUSTIN!- Odwrócił się i szukał osoby, która go woła. Podbiegłam do niego- Możemy porozmawiać?
-Eh jasne. - Wyszliśmy ze szkoly i poszliśmy do najbliższego parku usiąść na ławce.
-Justin to co dziś się stało...-Zaczełam. Jednak nie skończyłam.
-Posłuchaj nie chciałem. Poprostu gdy cię ujrzałem. Eh moje serce bije szybciej na twój widok. Jesteś cudowna. Umówisz się dziś ze mną?
-Justin ja...
-Proszę. - Przerwał mi znowu.
-Okey.. O której?
-Może o... 17 ? Pasuje Ci?
-Jasne a gdzie?
-Hmm może przyjade po ciebie?
-Eee okey - Wyjełam karteczke z mojej torby i napisał Justinowi dokładny adres.
-To do zoabczenie!
-Tak! Ej a może cię podwiezć?
-Jeżeli to nie będzie kłopot to jasne!
-Nie będzie pod jednym warunkiem! - uśmiechnął się cwaniacko- Najpierw pójdziemy na lody! Znam dobrą budke gdzie pracuje mój kolega!
-Noo okey <3
Szliśmy może jakieś 15 minut. Świetnie nam się rozmawiała. Justin opowiedział mi o swoim rodzeństwie, rodzinie i dzieciństwie. Wtedy się popłakałam. Gdy komuś jej smutno, ktoś płacze albo usłysze właśnie coś smutnego płacze. Taka już jestem, problem? Justin mnie przytulił. To słodkie!Gdy doszliśmy do budki Justin z (czego się dowiedziałam) Alfredo przybili sobię piąteczke.
Alfredo nie był taki zly, ale totalnie nie mój typ.
Wzieliśmy zamówione lody i szliśmy pomału do samochodu Justina. Gadaliśmy o totalnych pierdołach. Gdy niestety juz doszliśmy do auta Justin otworzył mi drzwi. Jest naprawdę miły!
Jechaliśmy około 5 min. Pożegnałam się z Juju. Dochodziła 16. Ah jak ten czas szybko zleciał. Weszłam do domu. Szybko pobiegłam na góre aby wziąść jakiś szybki prysznic. Gdy już się dokładnie umyłam zaczełam robić makijaż, ubierać się i czesać.
-Hej mała, ślicznie wyglądasz - zawiacko się uśmiechnął.
-Ty też niczemu sobie - wytknełam jezyk.
-Oh ty. - Wziął mnie na rące i zaczął robić mi tak zwany "samolot". Potem mnie łaskotał z czego śmiejąc się prosiłam o przestanie.
-Okey ale powiedz że też świetnie wyglądam. - Dalej mnie łaskotał.
-Okey okey - miałam skrzyżowane palce co chyba zauważył bo zaczął mnie gonić.
Oczywiście uciekałam.
Szczerze mówiąc wyglądał świetnie!

Nie wiem ale coś mi się wydaje że on we wszystkim wygląda świetnie!
-Ej mała idziemy już? Bo dalej nie ruszyliśmy się spod twojego domu- Faktycznie.
-Ee okey jedziemy ;) A tak wogóle to gdzie mnie zabierasz?
-To słodka niespodzianka. - odpowiedział.
Jechaliśmy około 30 minut. Słuchaliśmy piosenek i się wygłupialiśmy. Gdy dojechaliśmy na miejsce Justin poprosił mnie abym zamkneła oczy po czym zawiązał i tak mi je chustką.
Szliśmy chwile. Justin zdjął mi chuste z oczu. Swoim oczom ujrzałam piękne miejsce. Krystaliczna woda, łaki i koc z koszykiem. Było już ciemno więc dookoła koca były jeszcze świeczki. Niesamowicie to wyglądało!
-Sam to zrobiłeś? -Zapytałam z niedowierzeniem.
-Tak, wszystko.
Zjedliśmy wszystko co znajdowało się w koszu. Sprawdziłam na swoim Iphonie która godzina.
-Ojejciu!
-Co? - Zapytał się Justin.
-Już 22 jak to szybko mineło. Musze się zbierać.
-Okey . - Powiedział zawiedziony.
Justin odpalił silnik i odjechaliśmy. Byłam zmęczona więc nie zaczynałam rozmowy. Jedynie Justin coś czasem mówił ale to wtedy odpowiadałam "Mhmm" "aha" "myyy" Itd. W końcu zrozumiał chyba, że jestem padnieta. W półowie drogi zasnełam.
Nad ranem obudziłam się w swoim łóżku.
Justina nigdzie nie było. Musiał mnie zanieść. Zeszłam na dół aby coś zjeść.
Po drodze spotkałam Liliane. Sprzątaczke/Służącą. Byla dość młoda miała 25 lat. Jest mega miła i kochana. Nie wykorzystuje jej za bardzo. Nie mam serca, żeby jej to robić.
-O hej Kate. Opowiadaj co to za chłopak wczoraj cię zaniósł do domu?
-Ohoho hej lili. Nazywa się Justin. KOLEGA! - Poweidział z wielkim akcentem na "kolega"
-Tak , tak ok potem mi wszystko opowiesz teraz twój tata mnie woła paa - uśmiechneła się i poszła.
Napisałam do Justina.
Do: Justin
Hej spotkamy się o 12?
Po chwili dostałam wiadomość.
Od: Justin
Ohoho kochana sprawdzałaś godzine dziś już może? Już po 14 ;P
Do: Justin
Ojejciu faktycznie! Niegdy nie spałam tak długo! To może o 16?
Od: Justin
Dla okey ;*
__________________________________________
Hej <3 Oto rozdział 2 ! Troche po 23, ale naprawde nie tak latwo napisać <3 Kocham was !
Jutro do 13 będzie rozdział... 3 ! <3
Jejku chciałbym strasznie ją przelecieć. Pewnie jest dobra w łóżku. Zrobię to co zawsze. Rozkocham, Pobawie się, Zostawie. Kate wydaje się na strasznie naiwną. Mój plan jest taki że do końca tygodnia ją zalicze.
**Oczami Kate**
Justin jest przystojny. Ale widać, że jest piepronym lovelasem. Nie nawidze takich osób -,-
Nie wiem czy on uważa, że coś ze mną zrobi, ale od razu wiem że to NIEMOŻLIWE.
Jestem taka jestem. Jejciu może mam trudny charakter. Może jestem podła. Ale mnie to pierdoli. Serio ja znam swoją wartość i tym się kieruje.
-Kate... Kate...Kate czy ty mnie słuchasz?! - Z zamyślen wyrwała mnie Miley.
-Ehh tak jasna co?
-Już koniec apelu... Możemy iść do domu!
-Ee jak to?
-Nie wiem Dyr tak powiedział idziemy razem?
-Wiesz cooo... Muszę coś jeszcze zrobić!
-Okey do popiszemy potem na Skype ok?
-Tak, Papapa <3
Chciałam dogonić Justina. Musiałam z nim pogadać o tym co dziś zaszło. Takie rzeczy nie mogą mieć miejsca!
-JUSTIN!- Odwrócił się i szukał osoby, która go woła. Podbiegłam do niego- Możemy porozmawiać?
-Eh jasne. - Wyszliśmy ze szkoly i poszliśmy do najbliższego parku usiąść na ławce.
-Justin to co dziś się stało...-Zaczełam. Jednak nie skończyłam.
-Posłuchaj nie chciałem. Poprostu gdy cię ujrzałem. Eh moje serce bije szybciej na twój widok. Jesteś cudowna. Umówisz się dziś ze mną?
-Justin ja...
-Proszę. - Przerwał mi znowu.
-Okey.. O której?
-Może o... 17 ? Pasuje Ci?
-Jasne a gdzie?
-Hmm może przyjade po ciebie?
-Eee okey - Wyjełam karteczke z mojej torby i napisał Justinowi dokładny adres.
-To do zoabczenie!
-Tak! Ej a może cię podwiezć?
-Jeżeli to nie będzie kłopot to jasne!
-Nie będzie pod jednym warunkiem! - uśmiechnął się cwaniacko- Najpierw pójdziemy na lody! Znam dobrą budke gdzie pracuje mój kolega!
-Noo okey <3
Szliśmy może jakieś 15 minut. Świetnie nam się rozmawiała. Justin opowiedział mi o swoim rodzeństwie, rodzinie i dzieciństwie. Wtedy się popłakałam. Gdy komuś jej smutno, ktoś płacze albo usłysze właśnie coś smutnego płacze. Taka już jestem, problem? Justin mnie przytulił. To słodkie!Gdy doszliśmy do budki Justin z (czego się dowiedziałam) Alfredo przybili sobię piąteczke.
Alfredo nie był taki zly, ale totalnie nie mój typ.
Wzieliśmy zamówione lody i szliśmy pomału do samochodu Justina. Gadaliśmy o totalnych pierdołach. Gdy niestety juz doszliśmy do auta Justin otworzył mi drzwi. Jest naprawdę miły!
Jechaliśmy około 5 min. Pożegnałam się z Juju. Dochodziła 16. Ah jak ten czas szybko zleciał. Weszłam do domu. Szybko pobiegłam na góre aby wziąść jakiś szybki prysznic. Gdy już się dokładnie umyłam zaczełam robić makijaż, ubierać się i czesać.
Będe szczera nawet dobrze mi to wyszło. Dobijała 17. Ktoś zapukał do drzwi. Szybko zbiegłam, aby ktoś z mojej obsługi nie otworzył. Nie chciałam potem sto pytań do... Nieważne. Wziałam jeszcze torbe i wyszłam. Justin powitał mnie przytulaskiem.
-Hej mała, ślicznie wyglądasz - zawiacko się uśmiechnął.-Ty też niczemu sobie - wytknełam jezyk.
-Oh ty. - Wziął mnie na rące i zaczął robić mi tak zwany "samolot". Potem mnie łaskotał z czego śmiejąc się prosiłam o przestanie.
-Okey ale powiedz że też świetnie wyglądam. - Dalej mnie łaskotał.
-Okey okey - miałam skrzyżowane palce co chyba zauważył bo zaczął mnie gonić.
Oczywiście uciekałam.
Szczerze mówiąc wyglądał świetnie!
Nie wiem ale coś mi się wydaje że on we wszystkim wygląda świetnie!
-Ej mała idziemy już? Bo dalej nie ruszyliśmy się spod twojego domu- Faktycznie.
-Ee okey jedziemy ;) A tak wogóle to gdzie mnie zabierasz?
-To słodka niespodzianka. - odpowiedział.
Jechaliśmy około 30 minut. Słuchaliśmy piosenek i się wygłupialiśmy. Gdy dojechaliśmy na miejsce Justin poprosił mnie abym zamkneła oczy po czym zawiązał i tak mi je chustką.
Szliśmy chwile. Justin zdjął mi chuste z oczu. Swoim oczom ujrzałam piękne miejsce. Krystaliczna woda, łaki i koc z koszykiem. Było już ciemno więc dookoła koca były jeszcze świeczki. Niesamowicie to wyglądało!
-Sam to zrobiłeś? -Zapytałam z niedowierzeniem.
-Tak, wszystko.
Zjedliśmy wszystko co znajdowało się w koszu. Sprawdziłam na swoim Iphonie która godzina.
-Ojejciu!
-Co? - Zapytał się Justin.
-Już 22 jak to szybko mineło. Musze się zbierać.
-Okey . - Powiedział zawiedziony.
Justin odpalił silnik i odjechaliśmy. Byłam zmęczona więc nie zaczynałam rozmowy. Jedynie Justin coś czasem mówił ale to wtedy odpowiadałam "Mhmm" "aha" "myyy" Itd. W końcu zrozumiał chyba, że jestem padnieta. W półowie drogi zasnełam.
Nad ranem obudziłam się w swoim łóżku.
Justina nigdzie nie było. Musiał mnie zanieść. Zeszłam na dół aby coś zjeść.
Po drodze spotkałam Liliane. Sprzątaczke/Służącą. Byla dość młoda miała 25 lat. Jest mega miła i kochana. Nie wykorzystuje jej za bardzo. Nie mam serca, żeby jej to robić.
-O hej Kate. Opowiadaj co to za chłopak wczoraj cię zaniósł do domu?
-Ohoho hej lili. Nazywa się Justin. KOLEGA! - Poweidział z wielkim akcentem na "kolega"
-Tak , tak ok potem mi wszystko opowiesz teraz twój tata mnie woła paa - uśmiechneła się i poszła.
Napisałam do Justina.
Do: Justin
Hej spotkamy się o 12?
Po chwili dostałam wiadomość.
Od: Justin
Ohoho kochana sprawdzałaś godzine dziś już może? Już po 14 ;P
Do: Justin
Ojejciu faktycznie! Niegdy nie spałam tak długo! To może o 16?
Od: Justin
Dla okey ;*
__________________________________________
Hej <3 Oto rozdział 2 ! Troche po 23, ale naprawde nie tak latwo napisać <3 Kocham was !
Jutro do 13 będzie rozdział... 3 ! <3
Rozdział 1 *.*
Obudził mnie głośny dzwięk mojego budzika. Eh dziś zaczyna się szkoła. Poszłam się ogarnąć do łazienki, która znajdowała się w moim pokoju. Zrobiłam lekki makijaż i się ubrałam.
Nie znam jeszcze swojej nowej klasy. Napewno będzie ze mną moje Najlepsza przyjaciółka Miley <3 Poszłam jeszcze coś zjeść.
-Hmm .. No co to ja mam ochot...
-Witaj córeczko- Przerwał mi tata.
-Hej- Mój ojciec jest milionerem. Zna wiele gwiazd. Jest menadzerem Lady Gagy , Rihanny i wielu więcej podobnych gwiazd. Już nawet nie pamiętam. Mnie to poprostu nie kręci. Ten cały show-biznes. Umiem śpiewać nawet tańczyć. Ojciec nie raz mi proponował aby mnie pokazać światu. Ale to nie jest moje marzenie. Może kiedyś będzie...
Z zamyśleń wyrwał mnie tata
-Podwiezć cię kochanie?
-Nie, dziekuje umówiłam się z Miley.. Paa tatusiu -Dałam mu buziaka w policzek i wyszłam.
Szłam w strone domu Miley, gdy jakaś grupka chłopaków zaczeła się do mnie zbliżać. Miałam cierki na całym ciele. Nie lubiłam takich osiedlowych band. Byli coraz bliżej... Nagle jeden do mnie podbiegł i przycisnął do płotu. Zaczął mnie całować ale go odpychałam. Płakałam , wołałam o pomoc, prosiłam ich żeby dali mi spokój. Na próżno. Jeden z nich zaczął mi ściągać koszulke. Byłam załamana. Wtem podjechało jakieś Ferari. Myślałam że to koniec, że zaraz mnie wywiozą... Z auta wysiadł jakiś chłopak może w moi wieku
-Zostawcie ją! - Odezwał się.
-Oh Bieber, ej a my mamy jeszcze rachunki do załatwienia. -Powiedział jeden z bandy.
-Zostawcia ją kurwa! Albo inaczej porozmawiamy!
-Ty jesteś sam a nas jest 1,2,3,4, o 6 - Powiedział z hytrym uśmiechem.
-Sam się prosiłeś! - Powiedział właściciel auta. Zaczął bić pięścią wszystkich po kolei to w brzuch to w buzie. Sam. Jeden. Pokonał wszystkich. Tamci zaczeli uciekać.. Było pełno krwi. Płakałam dalej byłam cała roztrzęsiona. Chłopak wziął mnie na ręcę i posadził w aucie.
-Jak się nazywasz? - Zapytal.
-K..Kkee..Keete.
-Jestem Justin :) Już dobrze. Jesteś bezpieczna. Gdzieś cię podwiezć?
-Muszę jechać do szkoły!
-Dobrze się składa bo ja też ;) Jaka to szkoła?
-Do ShelHar .. Mogę pójść sama jeżeli Ci to nie po drodze!
-Hahaha nigdzie nie idziesz - Zrobiłam przerażoną mine - Jedziesz ze mną - Jeszcze bardziej się wystraszyłam, serio - Ja tez tam chodze.
Odetchnełam.
-Serio chodzisz do ShelHar? Wydajesz się na młodszą - Powiedział.
Już nic nie odpowiedziałam gdyż zaparkował. Wziełam torbe wyszłam szybko z auta. Już miałam iść na lekcje, ale Justin pociągnął mnie za ręke. Spojrzałam w jego czekoladowe oczy. Były cudowne *.* Chłopak przybliżył się do mnie. Miedzy nami była niebezpieczną odległość. Pocałował mnie. Ja go jednak odepchnełam. Pobiegłam do szkoły. Po drodze spotkałam złą Miley.
-Kochaniutka przecież mieliśmy się spotkać. - Powiedziała.
-Długa historia opowiem Ci pozniej okey? - Wtedy zadzwonił dzwonek. Z Miley pobiegliśmy pod naszą klase. Kazano nam pójść na sale gdzie będzie apel. Wszyscy usiedliśmy a dyrektor zaczął swoją przemowe.
-Witam wszystkich uczniów. Zaczynamy rok szkol... - Przerwał mu Justin, który dopiero wszedł na sale. -Usiądz Bieber. Taak . Usiadł obok mnie. Żeś musiało być akurat tu wolne miejsce.
___________________________________
Oto rozdział 1 *.* Troche nijaki ;C Bo początki zazwyczaj takie są. OBIECUJE, ŻE JESZCZE DZIŚ UJAWNI SIĘ ROZDZIAŁ 2 ! ;)
-Hmm .. No co to ja mam ochot...
-Witaj córeczko- Przerwał mi tata.
-Hej- Mój ojciec jest milionerem. Zna wiele gwiazd. Jest menadzerem Lady Gagy , Rihanny i wielu więcej podobnych gwiazd. Już nawet nie pamiętam. Mnie to poprostu nie kręci. Ten cały show-biznes. Umiem śpiewać nawet tańczyć. Ojciec nie raz mi proponował aby mnie pokazać światu. Ale to nie jest moje marzenie. Może kiedyś będzie...
Z zamyśleń wyrwał mnie tata
-Podwiezć cię kochanie?
-Nie, dziekuje umówiłam się z Miley.. Paa tatusiu -Dałam mu buziaka w policzek i wyszłam.
Szłam w strone domu Miley, gdy jakaś grupka chłopaków zaczeła się do mnie zbliżać. Miałam cierki na całym ciele. Nie lubiłam takich osiedlowych band. Byli coraz bliżej... Nagle jeden do mnie podbiegł i przycisnął do płotu. Zaczął mnie całować ale go odpychałam. Płakałam , wołałam o pomoc, prosiłam ich żeby dali mi spokój. Na próżno. Jeden z nich zaczął mi ściągać koszulke. Byłam załamana. Wtem podjechało jakieś Ferari. Myślałam że to koniec, że zaraz mnie wywiozą... Z auta wysiadł jakiś chłopak może w moi wieku
-Zostawcie ją! - Odezwał się.
-Oh Bieber, ej a my mamy jeszcze rachunki do załatwienia. -Powiedział jeden z bandy.
-Zostawcia ją kurwa! Albo inaczej porozmawiamy!
-Ty jesteś sam a nas jest 1,2,3,4, o 6 - Powiedział z hytrym uśmiechem.
-Sam się prosiłeś! - Powiedział właściciel auta. Zaczął bić pięścią wszystkich po kolei to w brzuch to w buzie. Sam. Jeden. Pokonał wszystkich. Tamci zaczeli uciekać.. Było pełno krwi. Płakałam dalej byłam cała roztrzęsiona. Chłopak wziął mnie na ręcę i posadził w aucie.
-Jak się nazywasz? - Zapytal.
-K..Kkee..Keete.
-Jestem Justin :) Już dobrze. Jesteś bezpieczna. Gdzieś cię podwiezć?
-Muszę jechać do szkoły!
-Dobrze się składa bo ja też ;) Jaka to szkoła?
-Do ShelHar .. Mogę pójść sama jeżeli Ci to nie po drodze!
-Hahaha nigdzie nie idziesz - Zrobiłam przerażoną mine - Jedziesz ze mną - Jeszcze bardziej się wystraszyłam, serio - Ja tez tam chodze.
Odetchnełam.
-Serio chodzisz do ShelHar? Wydajesz się na młodszą - Powiedział.
Już nic nie odpowiedziałam gdyż zaparkował. Wziełam torbe wyszłam szybko z auta. Już miałam iść na lekcje, ale Justin pociągnął mnie za ręke. Spojrzałam w jego czekoladowe oczy. Były cudowne *.* Chłopak przybliżył się do mnie. Miedzy nami była niebezpieczną odległość. Pocałował mnie. Ja go jednak odepchnełam. Pobiegłam do szkoły. Po drodze spotkałam złą Miley.
-Kochaniutka przecież mieliśmy się spotkać. - Powiedziała.
-Długa historia opowiem Ci pozniej okey? - Wtedy zadzwonił dzwonek. Z Miley pobiegliśmy pod naszą klase. Kazano nam pójść na sale gdzie będzie apel. Wszyscy usiedliśmy a dyrektor zaczął swoją przemowe.
-Witam wszystkich uczniów. Zaczynamy rok szkol... - Przerwał mu Justin, który dopiero wszedł na sale. -Usiądz Bieber. Taak . Usiadł obok mnie. Żeś musiało być akurat tu wolne miejsce.
___________________________________
Oto rozdział 1 *.* Troche nijaki ;C Bo początki zazwyczaj takie są. OBIECUJE, ŻE JESZCZE DZIŚ UJAWNI SIĘ ROZDZIAŁ 2 ! ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)