Jejku chciałbym strasznie ją przelecieć. Pewnie jest dobra w łóżku. Zrobię to co zawsze. Rozkocham, Pobawie się, Zostawie. Kate wydaje się na strasznie naiwną. Mój plan jest taki że do końca tygodnia ją zalicze.
**Oczami Kate**
Justin jest przystojny. Ale widać, że jest piepronym lovelasem. Nie nawidze takich osób -,-
Nie wiem czy on uważa, że coś ze mną zrobi, ale od razu wiem że to NIEMOŻLIWE.
Jestem taka jestem. Jejciu może mam trudny charakter. Może jestem podła. Ale mnie to pierdoli. Serio ja znam swoją wartość i tym się kieruje.
-Kate... Kate...Kate czy ty mnie słuchasz?! - Z zamyślen wyrwała mnie Miley.
-Ehh tak jasna co?
-Już koniec apelu... Możemy iść do domu!
-Ee jak to?
-Nie wiem Dyr tak powiedział idziemy razem?
-Wiesz cooo... Muszę coś jeszcze zrobić!
-Okey do popiszemy potem na Skype ok?
-Tak, Papapa <3
Chciałam dogonić Justina. Musiałam z nim pogadać o tym co dziś zaszło. Takie rzeczy nie mogą mieć miejsca!
-JUSTIN!- Odwrócił się i szukał osoby, która go woła. Podbiegłam do niego- Możemy porozmawiać?
-Eh jasne. - Wyszliśmy ze szkoly i poszliśmy do najbliższego parku usiąść na ławce.
-Justin to co dziś się stało...-Zaczełam. Jednak nie skończyłam.
-Posłuchaj nie chciałem. Poprostu gdy cię ujrzałem. Eh moje serce bije szybciej na twój widok. Jesteś cudowna. Umówisz się dziś ze mną?
-Justin ja...
-Proszę. - Przerwał mi znowu.
-Okey.. O której?
-Może o... 17 ? Pasuje Ci?
-Jasne a gdzie?
-Hmm może przyjade po ciebie?
-Eee okey - Wyjełam karteczke z mojej torby i napisał Justinowi dokładny adres.
-To do zoabczenie!
-Tak! Ej a może cię podwiezć?
-Jeżeli to nie będzie kłopot to jasne!
-Nie będzie pod jednym warunkiem! - uśmiechnął się cwaniacko- Najpierw pójdziemy na lody! Znam dobrą budke gdzie pracuje mój kolega!
-Noo okey <3
Szliśmy może jakieś 15 minut. Świetnie nam się rozmawiała. Justin opowiedział mi o swoim rodzeństwie, rodzinie i dzieciństwie. Wtedy się popłakałam. Gdy komuś jej smutno, ktoś płacze albo usłysze właśnie coś smutnego płacze. Taka już jestem, problem? Justin mnie przytulił. To słodkie!Gdy doszliśmy do budki Justin z (czego się dowiedziałam) Alfredo przybili sobię piąteczke.
Alfredo nie był taki zly, ale totalnie nie mój typ.
Wzieliśmy zamówione lody i szliśmy pomału do samochodu Justina. Gadaliśmy o totalnych pierdołach. Gdy niestety juz doszliśmy do auta Justin otworzył mi drzwi. Jest naprawdę miły!
Jechaliśmy około 5 min. Pożegnałam się z Juju. Dochodziła 16. Ah jak ten czas szybko zleciał. Weszłam do domu. Szybko pobiegłam na góre aby wziąść jakiś szybki prysznic. Gdy już się dokładnie umyłam zaczełam robić makijaż, ubierać się i czesać.
Będe szczera nawet dobrze mi to wyszło. Dobijała 17. Ktoś zapukał do drzwi. Szybko zbiegłam, aby ktoś z mojej obsługi nie otworzył. Nie chciałam potem sto pytań do... Nieważne. Wziałam jeszcze torbe i wyszłam. Justin powitał mnie przytulaskiem.
-Hej mała, ślicznie wyglądasz - zawiacko się uśmiechnął.-Ty też niczemu sobie - wytknełam jezyk.
-Oh ty. - Wziął mnie na rące i zaczął robić mi tak zwany "samolot". Potem mnie łaskotał z czego śmiejąc się prosiłam o przestanie.
-Okey ale powiedz że też świetnie wyglądam. - Dalej mnie łaskotał.
-Okey okey - miałam skrzyżowane palce co chyba zauważył bo zaczął mnie gonić.
Oczywiście uciekałam.
Szczerze mówiąc wyglądał świetnie!
Nie wiem ale coś mi się wydaje że on we wszystkim wygląda świetnie!
-Ej mała idziemy już? Bo dalej nie ruszyliśmy się spod twojego domu- Faktycznie.
-Ee okey jedziemy ;) A tak wogóle to gdzie mnie zabierasz?
-To słodka niespodzianka. - odpowiedział.
Jechaliśmy około 30 minut. Słuchaliśmy piosenek i się wygłupialiśmy. Gdy dojechaliśmy na miejsce Justin poprosił mnie abym zamkneła oczy po czym zawiązał i tak mi je chustką.
Szliśmy chwile. Justin zdjął mi chuste z oczu. Swoim oczom ujrzałam piękne miejsce. Krystaliczna woda, łaki i koc z koszykiem. Było już ciemno więc dookoła koca były jeszcze świeczki. Niesamowicie to wyglądało!
-Sam to zrobiłeś? -Zapytałam z niedowierzeniem.
-Tak, wszystko.
Zjedliśmy wszystko co znajdowało się w koszu. Sprawdziłam na swoim Iphonie która godzina.
-Ojejciu!
-Co? - Zapytał się Justin.
-Już 22 jak to szybko mineło. Musze się zbierać.
-Okey . - Powiedział zawiedziony.
Justin odpalił silnik i odjechaliśmy. Byłam zmęczona więc nie zaczynałam rozmowy. Jedynie Justin coś czasem mówił ale to wtedy odpowiadałam "Mhmm" "aha" "myyy" Itd. W końcu zrozumiał chyba, że jestem padnieta. W półowie drogi zasnełam.
Nad ranem obudziłam się w swoim łóżku.
Justina nigdzie nie było. Musiał mnie zanieść. Zeszłam na dół aby coś zjeść.
Po drodze spotkałam Liliane. Sprzątaczke/Służącą. Byla dość młoda miała 25 lat. Jest mega miła i kochana. Nie wykorzystuje jej za bardzo. Nie mam serca, żeby jej to robić.
-O hej Kate. Opowiadaj co to za chłopak wczoraj cię zaniósł do domu?
-Ohoho hej lili. Nazywa się Justin. KOLEGA! - Poweidział z wielkim akcentem na "kolega"
-Tak , tak ok potem mi wszystko opowiesz teraz twój tata mnie woła paa - uśmiechneła się i poszła.
Napisałam do Justina.
Do: Justin
Hej spotkamy się o 12?
Po chwili dostałam wiadomość.
Od: Justin
Ohoho kochana sprawdzałaś godzine dziś już może? Już po 14 ;P
Do: Justin
Ojejciu faktycznie! Niegdy nie spałam tak długo! To może o 16?
Od: Justin
Dla okey ;*
__________________________________________
Hej <3 Oto rozdział 2 ! Troche po 23, ale naprawde nie tak latwo napisać <3 Kocham was !
Jutro do 13 będzie rozdział... 3 ! <3
Nawet fajny :) Tylko troszkę za dużo przekleństw. Nie mogę się doczekać 3 :P
OdpowiedzUsuńDziękuje . postaram się mnie przekleństw używać!
OdpowiedzUsuńSuper nn proszę :*
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuń